Transport publiczny to jedna z tych rzeczy, na które Irlandczycy – a szczególnie mieszkańcy Dublina – uwielbiają narzekać: spóźnione pociągi i autobusy, przepełnione pojazdy, kursy, które w ogóle nie przyjeżdżają, oraz oczywiście ciągły problem tzw. „zachowań antyspołecznych”. A teraz do tej listy może dojść kolejny punkt: zwierzęta. A dokładniej – cudze zwierzęta.
National Transport Authority (NTA) ogłosiła propozycje, które mogłyby pozwolić psom, kotom i innym zwierzętom podróżować autobusami, pociągami oraz Luasem od 2027 r. – bez dodatkowych opłat dla właścicieli. Psy przewodnicy i psy asystujące pozostają objęte dotychczasowymi zasadami i mogą podróżować bez ograniczeń.
Propozycje są wynikiem niedawnych konsultacji publicznych, w których wpłynęło 2 567 zgłoszeń. NTA poinformowała, że „najbardziej wyraźny przekaz” był taki, że ogólna zasada dopuszczenia zwierząt do transportu publicznego spotkała się z szeroką akceptacją, pod warunkiem wprowadzenia „jasnych i praktycznych zabezpieczeń”.
Zgodnie z proponowanymi zasadami, małe psy, koty i inne niewielkie zwierzęta, które nie stanowią zagrożenia, mogłyby podróżować transportem publicznym, o ile pozostaną na kolanach właściciela lub na podłodze, nie zajmują miejsc, nie utrudniają przejścia i nie przeszkadzają innym pasażerom. Zwierzęta musiałyby być również trzymane z dala od innych zwierząt.
Większe psy również mogłyby być dopuszczone, ale musiałyby być na smyczy i w kagańcu. Mogłyby też zostać niewpuszczone, jeśli pojazd osiąga maksymalną pojemność.
NTA odrzuciła wcześniejszą propozycję, aby małe zwierzęta były przewożone wyłącznie w transporterach, po silnym sprzeciwie, że byłoby to niepraktyczne.
Zwolennicy zmian twierdzą, że ułatwiłoby to korzystanie z transportu publicznego osobom bez samochodów oraz uprościłoby podróże do weterynarza, parków czy rodzin. Argumentują również, że dopuszczenie zwierząt mogłoby zwiększyć liczbę pasażerów, zmniejszyć zależność od samochodów i zbliżyć Irlandię do praktyk powszechnych w innych krajach Europy.
Nie brakuje jednak sceptyków. Alergie, higiena, hałas, tłok i bezpieczeństwo to najczęściej wymieniane obawy.
Niektórzy postulowali wyznaczenie specjalnych stref dla zwierząt, ale reakcje w mediach społecznościowych były znacznie mniej dyplomatyczne.
„Widzę już autobusy pełne pitbulli. Co mogłoby pójść nie tak?” – napisał jeden z komentujących.
Co istotne, National Council for the Blind sprzeciwiła się rozszerzeniu dostępu do transportu publicznego dla zwierząt domowych, powołując się na kwestie bezpieczeństwa, higieny, hałasu i potencjalnych konfliktów między zwierzętami.
Irish Guide Dogs for the Blind wyraziła ostrożne poparcie, ale ostrzegła, że niekontrolowane psy mogą zakłócać pracę psów przewodników.
NTA planuje teraz przygotować zmienione przepisy i współpracować z operatorami transportu, a nowe zasady mogą wejść w życie w przyszłym roku.
Pozostają jednak pytania. Czy jakiekolwiek zwierzęta będą zakazane, jeśli nie stanowią zagrożenia? A hipotetycznie – jeśli ktoś wniesie do autobusu legwana albo węża, czy będzie to dozwolone?
NTA zapowiada, że ostateczne przepisy mogą wejść w życie już w przyszłym roku. Dopiero wtedy okaże się, czy pomysł podróżowania ze zwierzętami stanie się realnym ułatwieniem dla właścicieli, czy kolejnym źródłem konfliktów i dyskusji o irlandzkim transporcie publicznym.
AD
FOTO: pexels.com, Aleksandr Sochnev
Przewóz zwierząt w publicznym transporcie? Nowy plan budzi emocje





