To miał być przełomowy krok w rozwoju opieki zdrowotnej nad dziećmi. Zamiast tego nowy Narodowy Szpital Dziecięcy w Irlandii stał się jedną z najbardziej znanych „budowlanych sag” w kraju – projektem, w którym terminy wciąż się zmieniają, koszty nieustannie rosną, a nikt nie potrafi powiedzieć z całą pewnością, kiedy drzwi placówki na terenie kampusu szpitala St James’s w Dublinie 8 zostaną dla małych pacjentów wreszcie otwarte.
Ponad dekadę po zatwierdzeniu projektu, nadal nie ma uzgodnionej daty zakończenia prac. Na dzień 11 września 2026 r. Narodowa Rada ds. Rozwoju Szpitala Pediatrycznego (NPHDB) mogła jedynie stwierdzić, że pozostaje zaangażowana w dostarczenie szpitala „tak szybko, jak to możliwe”. Rada potwierdziła, że obecnie nie ma ustalonej daty pomiędzy nią a głównym wykonawcą, firmą BAM.
Koszty inwestycji pierwotnie oszacowano na 650 mln euro w 2015 r., a zakończenie budowy i otwarcie szpitala planowano na 2020 r. W 2016 r. BAM otrzymał główny kontrakt budowlany, ale wówczas przewidywany koszt budowy wzrósł już do ok. 987 mln euro.
Kontraktowy cel „istotnego ukończenia” wyznaczono następnie na sierpień 2022 r. – datę, która podobnie jak pierwotny termin z 2020 r., minęła, a szpital nadal nie był gotowy.
Od tego czasu kolejne korekty, spory, roszczenia i opóźnienia przekształciły projekt w finansową katastrofę. Całkowita kwota przeznaczona przez państwo wynosi obecnie ok. 2,2 mld euro, czyli ponad trzykrotność pierwotnego kosztorysu.
Kolejne rządy dziedziczyły ten problem i obiecywały, że koniec budowy jest już blisko. Jednak termin za terminem mijał. Do końca sierpnia 2026 r. projekt przekroczył już 19 wyznaczonych terminów, a tysiące usterek i wiele kwestii nadal pozostaje nierozwiązanych.
NPHDB informuje, że BAM usunął 199 700 usterek od początku prac, ale ok. 2 tys. nadal pozostaje, a podczas kolejnych inspekcji pojawiają się nowe. Spośród 5 728 pomieszczeń, 4 983 osiągnęły wymagany standard kontraktowy.
Relacje między państwem a BAM również stają się coraz bardziej napięte. Wykonawca wystąpił z istotnymi roszczeniami o dodatkowe koszty, podczas gdy rada szpitala zakwestionowała wiele z nich. We wrześniu 2026 r. rozjemca odrzucił roszczenie odszkodowawcze BAM na prawie 100 mln euro, choć firma nadal może zakwestionować tę rekomendację.
BAM utrzymuje, że szpital znajduje się obecnie w końcowej fazie odbiorów i certyfikacji oraz że projekt jest w pełni zabezpieczony zasobami. Jednak dla opinii publicznej „końcowa faza” stała się określeniem powtarzanym od lat rozczarowań.
„Saga budowy” wygenerowała również pokaźne koszty prawne, ponieważ spory między państwem a wykonawcą trwają. Nawet gdy prace budowlane zostaną ostatecznie zakończone, potrzebne będą miesiące odbiorów i przygotowań, zanim szpital będzie mógł rozpocząć leczenie pacjentów.
Narodowy Szpital Dziecięcy może ostatecznie stać się światowej klasy placówką, którą obiecywano Irlandii. Jednak po latach opóźnień, sporów i rosnących kosztów stał się także cichym, ciągłym powodem wstydu dla kolejnych rządów – oraz mocnym symbolem tego, jak bardzo może się nie udać duży projekt infrastruktury publicznej.
Dla niemal wszystkich zaangażowanych pozostaje już tylko jedno: dzień, w którym spory się skończą, dźwigi odjadą, a szpital wreszcie otworzy swoje drzwi dla chorych dzieci.
RK





