Pożegnanie Marcina Nowaka. Zmarł ceniony muzyk i realizator

Polska i irlandzka społeczność muzyczna żegna Marcina Nowaka – basistę, realizatora dźwięku i jednego z najbardziej lubianych oraz cenionych ludzi sceny, który zmarł nagle 26 lipca 2026 r. w Dublinie w wieku 45 lat po krótkiej chorobie. Jego odejście poruszyło zespoły, kluby, techników, organizatorów i przyjaciół, bo Marcin przez lata był kimś więcej niż muzykiem czy inżynierem – był dobrym duchem koncertów, człowiekiem, który łączył środowiska i zawsze wnosił spokój, profesjonalizm oraz życzliwość.

Marcin dał się poznać jako basista zespołów Dimension, Misteria/Mysteria, Thy Worshiper czy Xerosun. W metalowym podziemiu ceniono go za charakterystyczny styl gry, rzetelność i gotowość do pracy zarówno w studiu, jak i na scenie. Z Thy Worshiper nagrał EP „Ozimina”, którą sam zmiksował i zmasterował, a także wspierał zespół podczas koncertów i tras, podobnie jak Furię, Witchmaster czy ROGI. Muzycy wspominają, że zawsze był blisko – jeśli nie jako instrumentalista, to jako pomocna dłoń, technik, człowiek…

Mieszkając w Irlandii, stał się ważną częścią dublińskiej sceny rockowej i metalowej. Grał m.in. w Hello Jackie i Slackers Symphony, gdzie koledzy podkreślają jego humor, energię i „momenty basowego geniuszu”. Jednocześnie rozwijał się jako realizator dźwięku. Przez wiele lat odpowiadał za Front of House – jedno z najważniejszych stanowisk w pracy realizatora dźwięku podczas koncertów w kultowym klubie Fibbers Magees, gdzie jego praca była kluczowa dla brzmienia setek koncertów. Po okresie freelancu dołączył do „ekipy eq”, z którą pracował w ostatnim roku życia. Organizatorzy imprez Back to the 80’s & 90’s wspominają go jako „serce dźwięku” ich wydarzeń, a muzycy The Coathangers podkreślają, że był nieoceniony podczas ich pierwszych koncertów w Dublinie.

W licznych pożegnaniach powtarza się obraz człowieka skromnego, serdecznego, profesjonalnego, który potrafił stworzyć atmosferę współpracy i spokoju nawet w najbardziej stresujących warunkach koncertowych. Wspominano jego uśmiech, pozytywne nastawienie, gotowość do rozmowy i to, że był „prawdziwym dżentelmenem i dobrym duchem”. Jego odejście pozostawiło pustkę w środowisku, które przez lata współtworzył – wśród muzyków, realizatorów, klubów, przyjaciół i wszystkich, którzy mieli okazję z nim pracować. W pamięci wielu pozostanie jako człowiek, który nie potrzebował blasku reflektorów, a jednak to dzięki niemu każdy koncert zyskiwał brzmienie, które niosło muzykę w przestrzeń. Marcin pozostawił po sobie dwóch synów, którym składamy szczere kondolencje. Spoczywaj w pokoju, Marcinie.

POLECAMY:  95 proc. pracowników w Irlandii opowiada się za 4-dniowym tygodniem pracy

NG

FOTO: facebook.com/ The Coathanger Solution

youtube.com/@marcinnowak5329