Taoiseach Micheál Martin wystosował do kierowców jednoznaczne ostrzeżenie: diesel kosztujący ponad 2 euro za litr może stać się „nową normą”, ponieważ Irlandia nadal mierzy się z presją gwałtownie rosnących globalnych cen energii.
W związku z powrotem Dáil zaplanowanym na przyszłą środę, 16 września oraz ogłoszeniem Budżetu na 2027 rok, słowa Martina mają polityczną wagę. Jednocześnie stanowią szczere podsumowanie problemu, nad którym irlandzki rząd może mieć tylko częściową kontrolę.
Taoiseach Martin nie wykluczył kolejnych działań łagodzących sytuację wysokich cen na stacjach paliw, ale stwierdził, że nie byłoby „rozsądne” ustalanie konkretnej ceny detalicznej jako progu uruchamiającego interwencję rządu. To znacząca zmiana względem początku roku, kiedy granica 2 euro za litr była jednym z czynników napędzających ogólnokrajowe protesty kierowców na początku kwietnia.
Choć Martin nie powiedział tego wprost, istnieje również ścisły limit tego, jak daleko Irlandia może posunąć się w kwestii podatków. Jako państwo członkowskie UE musi bowiem przestrzegać unijnych minimalnych stawek akcyzy na benzynę i olej napędowy. Rząd już obniżył akcyzę wiosną, a następnie przedłużył redukcje do października. Od tego momentu mają być one stopniowo wycofywane, co ponownie zwiększy obciążenia podatkowe na stacjach.
Dalsze cięcia podatków mogłyby złagodzić sytuację kierowców, ale nie są w stanie obniżyć globalnej ceny ropy. Ceny surowca znacząco wzrosły od wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie pod koniec lutego, a poważne zakłócenia dostaw oraz trudności logistyczne skomplikowały transport ropy na wielkich tankowcach obsługujących rynki na całym świecie.
Irlandia jest szczególnie narażona. Irlandzcy kierowcy już wcześniej płacili jedne z najwyższych cen benzyny i diesla w Europie, zanim nasiliły się najnowsze międzynarodowe napięcia.
Skala problemu została wyraźnie zobrazowana w tym tygodniu. We wtorek, 8 września, jeden z członków grupy Fuel Prices Ireland na Facebooku opublikował zdjęcie stacji paliw w Kinnegad, (hr. Meath), gdzie benzyna kosztowała 1,95 euro za litr, a diesel 2,05 euro.
Dla kierowców diesel po 2 euro nie jest więc już abstrakcyjnym politycznym ostrzeżeniem. W niektórych częściach Irlandii jest już na wyciągnięcie ręki – a premier jasno daje do zrozumienia, że kierowcy nie powinni zakładać, iż państwo może po prostu sprawić, że problem wysokich cen paliw zniknie.
RK
FOTO: facebook.com/FUEL PRICES IRELAND, Kinnegad, hr. Meath, Jamie Elder
Taoiseach ostrzega, że diesel po 2 euro może stać się „nową normą”





