Ryanair ostrzega: na spóźnionych przez EES nie poczekamy

Dyrektor generalny Ryanaira, Michael O’Leary, ostrzegł pasażerów dotkniętych opóźnieniami spowodowanymi przez nowy unijny system wjazdu/wyjazdu (Entry/Exit System – EES), że linia nie będzie wstrzymywać lotów dla podróżnych uwięzionych w kolejkach do kontroli paszportowej.

W ostatniej rozmowie w podcaście podróżniczym brytyjskiego dziennika „The Telegraph”, „The Travel Expert”, O’Leary powiedział, że priorytetem Ryanaira zawsze będą pasażerowie, którzy dotrą do bramki na czas – niezależnie od tego, dlaczego inni się spóźnili.

– Nie będziemy na nikogo czekać – mówił. – Naszym priorytetem są ci pasażerowie, którzy znajdują się przy bramce, gdy rozpoczyna się boarding. Jeśli nie jesteś przy bramce, gdy kończymy boarding, samolot odlatuje bez ciebie.

Jego komentarze pojawiają się w momencie, gdy brytyjscy i irlandzcy turyści nadal mierzą się z długimi kolejkami na kilku lotniskach w strefie Schengen po wprowadzeniu EES – nowego cyfrowego systemu zarządzania granicami UE. System, zaprojektowany w celu wzmocnienia bezpieczeństwa zewnętrznych granic i zwalczania oszustw tożsamości, zastępuje ręczne stemplowanie paszportów większości obywateli spoza UE elektronicznym rejestrem każdego wjazdu i wyjazdu.

Podróżni przekraczający granicę po raz pierwszy muszą zarejestrować dane biometryczne, w tym odciski palców i zdjęcie twarzy, które są następnie przechowywane i porównywane podczas kolejnych podróży w celu potwierdzenia tożsamości i monitorowania dozwolonego czasu pobytu.

Choć władze UE twierdzą, że system zmodernizuje zarządzanie granicami i poprawi bezpieczeństwo, jego wdrażanie powoduje poważne zatory, ponieważ funkcjonariusze graniczni wykonują dodatkowe kontrole biometryczne.

Od momentu wejścia systemu w życie w kwietniu, na kilku lotniskach odnotowano czas oczekiwania sięgający nawet trzech godzin, co tworzy wąskie gardło i powoduje, że setki pasażerów różnych linii lotniczych nie zdążyły na swoje loty.

Wśród poszkodowanych znalazło się wielu pasażerów Ryanaira, którzy obserwowali, jak ich samoloty odlatują bez nich, gdy utknęli w kolejkach do kontroli paszportowej. Wielu z nich później musiało ponieść koszty sięgające setek euro za nowe loty i zakwaterowanie, tylko po to, by dowiedzieć się, że ani linie lotnicze, ani ubezpieczyciele nie zwrócą tych wydatków.

O’Leary określił brak ochrony pasażerów jako „godne ubolewania”, ale podkreślił, że Ryanair nie poświęci punktualności: – Nie będziemy opóźniać naszych lotów dla osób, które utknęły w kolejkach do kontroli paszportowej. (…) Muszą pojawić się na lotnisku wcześniej i być przy bramce, w przeciwnym razie nie polecą – potwierdził stanowisko Ryanaira.

POLECAMY:  Lekarz, któremu grozi proces o nadużycia seksualne nadal przyjmuje

Branża lotnicza coraz ostrzej krytykuje nowe przepisy. Airports Council International, Airlines for Europe oraz International Air Transport Association wspólnie wezwały Brukselę do zawieszenia obowiązkowych kontroli, ostrzegając, że nakładają one na służby graniczne, lotniska i linie lotnicze „niewspółmierną presję” w szczycie sezonu wakacyjnego.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen odmówiła wstrzymania wdrożenia systemu, choć funkcjonariusze graniczni mogą tymczasowo zawieszać kontrole biometryczne w okresach wyjątkowego zatłoczenia.

Pasażerowie argumentują, że znaleźli się w sytuacji bez wyjścia, ponieważ stanowiska nadawania bagażu często otwierają się dopiero ok. dwóch godzin przed odlotem, co ogranicza ich możliwość wcześniejszego ustawienia się w kolejce do kontroli paszportowej.

Dla podróżnych przekaz jest jasny: należy przybywać na lotnisko znacznie wcześniej niż dotychczas. Przy utrzymujących się opóźnieniach związanych z EES i braku gotowości linii lotniczych do opóźniania odlotów, każdy, kto nie przejdzie kontroli granicznej odpowiednio przed zamknięciem bramki, ryzykuje pozostanie na ziemi.

KZ

FOTO: Kontrola paszportowa na lotnisku w Walencji przed kolejkami, Wikipedia, Mike Peel, domena publiczna, CC BY-SA 4.0