Rząd Irlandii ma rozważyć całkowity zakaz używania elektrycznych hulajnóg na drogach publicznych, ponieważ ministrowie chcą ograniczyć to, co określają jako narastający problem braku bezpieczeństwa publicznego, szczególnie dotyczący dzieci.
Minister stanu w Departamencie Transportu, Seán Canney, powiedział, że brane są pod uwagę wszystkie opcje, włącznie z całkowitym zakazem podobną do niedawnego dotyczącego tzw. motocykli „scrambler”.
W rozmowie z „The Irish Times” Canney stwierdził, że ma „poważny problem z dziećmi, które doznają niepotrzebnych obrażeń” i potwierdził, że urzędnicy analizują reformy irlandzkich przepisów dotyczących e‑hulajnóg, w tym rozwiązania już stosowane w innych krajach Europy.
Zwiększona uwaga wynika z serii poważnych wypadków. W zeszłym miesiącu w hrabstwie Carlow nastolatek zginął po upadku z e‑hulajnogi, a na początku tego miesiąca sześcioro dzieci przebywało na oddziale intensywnej terapii w szpitalu Temple Street w Dublinie po odniesieniu poważnych obrażeń w wypadkach na e‑hulajnogach.
Irlandia wprowadziła dedykowane przepisy dotyczące e‑hulajnóg dopiero 20 maja 2024 r., kiedy weszły w życie nowe zasady czyniące nielegalnym korzystanie z e‑hulajnogi w miejscu publicznym przez osoby poniżej 16. roku życia, a także ustanawiające maksymalną prędkość 20 km/h oraz inne wymagania techniczne.
Pomimo tych ograniczeń, w mediach społecznościowych często pojawiają się nagrania użytkowników wyglądających na znacznie młodszych niż dozwolony wiek, a wielu z nich prawdopodobnie otrzymało e‑hulajnogi jako prezenty od rodziców lub krewnych. Krytycy twierdzą, że obowiązujące przepisy są egzekwowane jedynie w niewielkim stopniu.
Inne kraje europejskie również wprowadziły bardziej rygorystyczne regulacje. W Wielkiej Brytanii nadal nielegalne jest poruszanie się prywatną e‑hulajnogą po drogach publicznych, chodnikach czy ścieżkach rowerowych, choć hulajnogi wynajmowane są dopuszczone w ramach rządowych programów pilotażowych, a użytkownicy muszą posiadać tymczasowe lub pełne prawo jazdy. Holandia również utrzymuje znaczące ograniczenia dotyczące e‑hulajnóg.
Jednak opinie polityczne w Irlandii pozostają podzielone co do tego, jak daleko należy się posunąć.
Występując w zeszłym tygodniu w Dáil, lider Aontú Peadar Tóibín argumentował, że rodzice powinni ponosić odpowiedzialność finansową, gdy dzieci niewłaściwie korzystają z e‑hulajnóg. – Uważam, że powinny być z tym związane grzywny – powiedział.
Lider Partii Zielonych, Roderic O’Gorman, sprzeciwił się całkowitemu zakazowi, mówiąc, że priorytetem powinno być egzekwowanie istniejącego zakazu dla osób poniżej 16 lat, zapewnienie przestrzegania limitu prędkości 20 km/h oraz uniemożliwienie jazdy e‑hulajnogami po chodnikach.
Presja na wprowadzenie bardziej zdecydowanych działań pochodzi również ze środowiska medycznego. Raport HSE dotyczący obrażeń związanych z e‑hulajnogami u dzieci i młodzieży ma zostać opublikowany przed końcem miesiąca. Tymczasem sześciu lekarzy specjalistów z Children’s Health Ireland napisało do „The Irish Times”, ostrzegając, że liczba wypadków na e‑hulajnogach wzrosła o 50 procent w porównaniu z poprzednim rokiem i stanowi obecnie ponad jedną trzecią przyjęć z urazami mózgu w szpitalu Temple Street. Lekarze opisali wiele tych obrażeń, jasko zmieniających życie i argumentowali, że kampanie informacyjne oraz egzekwowanie przepisów nie wystarczą, zalecając obowiązkowe licencje, ubezpieczenia oraz rozważenie całkowitego zakazu.
Reakcje w mediach społecznościowych na perspektywę ogólnokrajowego zakazu są jak dotąd przeważnie pozytywne. Jednak wielu użytkowników twierdzi, że bez konsekwentnego egzekwowania przepisów przez Gardę oraz realnych konsekwencji dla dzieci niewłaściwie korzystających z e‑hulajnóg – lub dla ich rodziców, gdy jest to uzasadnione – wszelkie nowe ograniczenia, a nawet całkowity zakaz, będą miały niewielki praktyczny efekt. Jak zauważa wielu komentujących: prawo, które nie jest egzekwowane, jest ostatecznie nieskuteczne i niewiele robi, aby chronić społeczeństwo.
AD
FOTO: pexels.com, Dmitry Alexandrovich





