Członkowie załogi pokładowej Ryanaira w Polsce pracują w oparciu o kontrakty B2B, samodzielnie opłacając podatki i składki na ubezpieczenie społeczne, a za część wykonywanych obowiązków nie otrzymują wynagrodzenia. Państwowa Inspekcja Pracy ma przedstawić wyniki kontroli spółki Ryanair Sun do końca 2026 roku. Sprawa wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą praw pracowniczych w europejskim lotnictwie.
– Mogę spędzić w pracy 11 godzin, ale płacą mi tylko za sześć, bo tyle czasu samolot był w powietrzu – mówi Andrzej, członek załogi pokładowej Ryanaira w Polsce. Jego wypowiedź przytoczył hiszpański dziennik „El Confidencial”, która ukazuje jeden z problemów, z jakimi mierzą się członkowie załogi zatrudnieni na kontraktach B2B.
Nowi członkowie personelu pokładowego zarabiają ok. 24 euro brutto za godzinę lotu. Bardziej doświadczeni pracownicy mogą liczyć na stawki od 28 do 34 euro za godzinę. Miesięczne wynagrodzenie brutto wynosi zazwyczaj od 1 600 do 2 000 euro, jednak po odliczeniu podatków, składek i innych kosztów pozostaje ok. 1 200 euro netto.
Kolejnym problemem jest brak gwarantowanej liczby godzin pracy. Magda, stewardesa bazująca na lotnisku Warszawa-Modlin, również cytowana przez „El Confidencial”, podkreśla, że w szczycie sezonu personel może wylatać nawet 100 godzin miesięcznie. Jesienią i zimą liczba ta spada jednak do ok. 50 godzin, co bezpośrednio przekłada się na niższe zarobki.
Co istotne, wiele obowiązków wykonywanych na ziemi nie jest wynagradzanych. Odprawy załogi, kontrole wyposażenia, sprzątanie kabiny czy przygotowanie samolotu do kolejnego lotu wydłużają dzień pracy, nie zwiększając jednocześnie wynagrodzenia.
Do 2018 r. polscy pracownicy Ryanaira byli zatrudniani bezpośrednio przez linię lotniczą na podstawie umów o pracę. Następnie przewoźnik rozwiązał te umowy i zaoferował personelowi kontrakty B2B. Model ten obniża koszty pracodawcy, ale jednocześnie przenosi większą część ryzyka finansowego na pracowników.
Sprawa wcześniej zwróciła już uwagę ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara w 2019 roku. Polecił on Państwowej Inspekcji Pracy przeprowadzenie kontroli spółki Ryanair Sun, polskiej spółki zależnej operującej pod marką Buzz. Inspektorzy uznali, że zmiana formy zatrudnienia nastąpiła wbrew woli pracowników, a charakter wykonywanych obowiązków w dużym stopniu odpowiadał stosunkowi pracy. Zarekomendowali zmianę umów, jednak nie dysponowali skutecznymi narzędziami do wyegzekwowania swoich zaleceń.
17 sierpnia 2026 r. związek zawodowy Związkowa Alternatywa złożył kolejną skargę dotyczącą działalności Ryanair Sun. Jego przewodniczący, Piotr Szumlewicz, argumentuje, że jeżeli pracownik nie może odmówić wykonania przydzielonego lotu ani wyznaczyć zastępstwa, relacja z pracodawcą nosi cechy stosunku pracy.
Reforma przepisów wprowadzona w 2026 r. dała inspektorom nowe uprawnienia pozwalające nakazać zastąpienie umowy cywilnoprawnej umową o pracę, jeśli rzeczywisty sposób wykonywania obowiązków odpowiada stosunkowi pracy.
W 2026 r. Ryanair prowadził również rekrutację personelu pokładowego do baz w Warszawie, Pradze i Budapeszcie, oferując kandydatom nadal kontrakty B2B. Sugeruje że ten sposób zatrudnienia pracowników wykracza poza granice Polski.
Dla członków załóg pokładowych kluczowe pozostaje jednak pytanie, czy kontrakty B2B rzeczywiście odzwierciedlają niezależność pracowników, czy też służą przede wszystkim przeniesieniu na nich kosztów i ryzyka, które normalnie ponosiłby pracodawca.
Wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy mają zostać opublikowane jeszcze przed końcem roku i mogą mieć znaczenie nie tylko dla załóg Ryanair Sun, ale również dla szerszej debaty dotyczącej egzekwowania praw pracowniczych w europejskim sektorze lotniczym.
RK
FOTO: Magnific (licencja Premium)





