Czy protesty paliwowe znów zagrożą Dublinowi?

Tuż przed wizytą Ursuli von der Leyen i w momencie, gdy Irlandia szykuje się do objęcia prezydencji w UE, na horyzoncie pojawia się kolejny kryzys. Organizatorzy kwietniowych protestów paliwowych zapowiadają powrót na ulice, grożąc blokadami dróg, portów i lotnisk. Protesty mają zbiegać się z wizytą przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w Dublinie w dniach 2–3 lipca.

Irlandia obejmie rotacyjną prezydencję w Unii Europejskiej na sześciomiesięczną kadencję, począwszy od 1 lipca 2026 r., a rząd nie szczędzi wydatków, by zrobić wrażenie na unijnych dygnitarzach i VIP‑ach, którzy mają odwiedzić kraj w nadchodzących miesiącach. Wydano już miliony euro na nową flotę limuzyn i pojazdów technicznych do przewożenia gości po kraju. Jednak irlandzka prezydencja może rozpocząć się w trudnej i kłopotliwej atmosferze, jeśli w przyszłym tygodniu ruszy nowa fala protestów paliwowych.

Organizatorzy dużych demonstracji, które sparaliżowały część Dublina i kilka miast regionalnych na początku kwietnia, przygotowują teraz akcję pod nazwą „Fuel Protests Part 2”. Ich ponowna mobilizacja zbiega się z wygaśnięciem tymczasowych obniżek akcyzy – wprowadzonych po kwietniowych protestach – które mają przestać obowiązywać 31 lipca.

Wsparcie rządowe spowodowało obniżkę ceny diesla o 32 centy, a benzyny o 27 centów i stanowiły trzon rządowego pakietu ulg podatkowych o wartości 500 mln euro, który obejmował również przesunięcie kolejnej podwyżki podatku węglowego do października, kiedy zostanie ogłoszony Budżet na 2027 rok.

Jednak to wsparcie wkrótce wygaśnie. W niedawnym nagraniu na TikToku James Geoghegan, wykonawca usług rolniczych z hrabstwa Westmeath i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy kwietniowych protestów, powiedział, że rolnicy, przewoźnicy i wykonawcy rozważają demonstracje z użyciem traktorów i ciężkiego sprzętu, które mogą być skierowane na ulice Dublina, porty, lotniska, a nawet na wizytę przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w dniach 2–3 lipca.

„Tym razem idziemy wszyscy razem” – powiedział w nagraniu, określając ruch protestu paliwowego jako ogólnonarodowy sprzeciw wobec rosnących kosztów życia i przyszłych podwyżek podatku węglowego.

W najbliższych dniach zapowiadane są spotkania publiczne, podczas których będą dopracowywane szczegóły przyszłotygodniowych działań.

Poprzednia fala protestów na początku kwietnia spowodowała ogromne korki, zablokowała kluczowe trasy wjazdowe do Dublina i zmusiła rząd do negocjacji, które zakończyły się tymczasowymi obniżkami akcyzy oraz czasowym opóźnieniem podwyżki podatku węglowego planowanej na ten rok.

POLECAMY:  Lekarz skazany za gwałt żony

Jednak wraz z rozpoczęciem lata i przejściem wielu rodzin w tryb wakacyjny, nie jest pewne, czy przyszłotygodniowe protesty zgromadzą taką samą liczbę uczestników – ani czy spowodują taki sam poziom zakłóceń – jak wiosenne demonstracje. Ale ponieważ Irlandia przygotowuje się do zaprezentowania na europejskiej scenie, nawet umiarkowana frekwencja może przynieść niechciane nagłówki i okazać się dla rządu mieszkańców stolicy kłopotliwa.