Rok 1976 to ważny okres w historii walki z komunizmem w Polsce – wybuch protestów w Ursusie, Radomiu i innych miastach, ich brutalne stłumienie, walka o uwolnienie strajkujących i utworzenie Komitetu Obrony Robotników. Jednym z twórców tej organizacji opozycyjnej był Jacek Kuroń, którego postać została upamiętniona w trakcie majowej wystawy w Parlamencie Europejskim. 11 listopada 2026 r. swoją premierę kinową będzie miał film Piotra Domalewskiego poświęcony jego życiu i działalności.
Znaczenie protestów z 1976 roku
– Warto pokazywać polską historię, nasz wkład w wolność i demokrację europejską z państwami Europy Wschodniej. Jacek Kuroń bez wątpienia budował nam tę drogę. Ona nie była łatwa ani krótka. W 1976 r. zaczęło się od Ursusa, potem mieliśmy następne protesty, między innymi w Radomiu. To była długa walka, pełna nadziei, ale także rozmaitych kosztów – mówi Bogdan Zdrojewski, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, który otworzył wystawę „Być jak Kuroń” w PE.
Narodziny Komitetu Obrony Robotników
W czerwcu 1976 r. w Zakładach Mechanicznych Ursus rozpoczął się strajk robotników w reakcji na zapowiedź drastycznych podwyżek cen. Podobne protesty wybuchały również w zakładach przemysłowych w Radomiu i Płocku. Zamieszki zostały brutalnie stłumione, a organizatorzy zajść i blokady linii kolejowej w Ursusie uwięzieni. Wydarzenia zmobilizowały różnorodne środowiska do pomocy represjonowanym, w wyniku czego we wrześniu 1976 r. utworzono Komitet Obrony Robotników (KOR). Jednym z jego założycieli był Jacek Kuroń, który za swoją działalność był wielokrotnie zatrzymywany przez Służbę Bezpieczeństwa i szykanowany. Jego mieszkanie stało się centrum działań opozycji demokratycznej w Polsce. Spływały do niego informacje o represjach w całym kraju.
Kuroń oczami świadków epoki
– Jacka Kuronia pamiętam jeszcze z bardzo dawnych lat, kiedy przez okienko informował o tym, co się ostatnio działo, o represjach wobec studentów i robotników. W drugiej połowie lat 70. bardzo często jeździł do Radomia. Ja wtedy z kolei byłem licealistą, a mój dziadek również był osobą zaangażowaną. To wszystko mnie blisko otaczało i chłonąłem te informacje – mówi Andrzej Halicki, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, jeden z inicjatorów wystawy.






Lider, symbol, człowiek dialogu
Jacek Kuroń w 1989 r. brał udział w obradach Okrągłego Stołu, pracując w zespole do spraw reform politycznych. W wyborach czerwcowych z sukcesem kandydował z listy Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. We wrześniu został powołany na stanowisko ministra pracy i polityki socjalnej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.
– Jacek Kuroń był liderem, który stał się symbolem walki o wolność. Był jednym z dwóch najbardziej niechcianych przez władze komunistyczne uczestników procesu negocjacyjnego przy Okrągłym Stole. Później z kolei był członkiem rządu, który będzie zapamiętany jako ten, który nie tylko zajmował się sprawami społecznymi i prowadził cotygodniowe pogadanki, ale też serwował zupę, kuroniówkę – podkreśla Andrzej Halicki.
Wystawa „Być jak Kuroń” w Parlamencie Europejskim
Od 18 do 20 maja br. w Parlamencie Europejskim można było zobaczyć multimedialną wystawę poświęconą Jackowi Kuroniowi, którą zorganizowali Andrzej Halicki i Bogdan Zdrojewski przy wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności pod patronatem przewodniczącej PE Roberty Metsoli. Ekspozycja została podzielona na 11 stacji, które pokazywały różne etapy życia opozycjonisty. Ekspozycja obejmowała m.in. archiwalne fotografie, dokumenty, cytaty i materiały multimedialne.
Autentyczne pamiątki i unikatowe eksponaty
– Mamy zdjęcia z tych dramatycznych zdarzeń, kiedy zarówno on, jak i jego żona byli internowani, ale także dokumentujące wcześniejszą działalność, czyli założenie Komitetu Obrony Robotników, bibuły, drukowanie różnego rodzaju podziemnych manifestów i ulotek – podkreśla europoseł KO. – Jest też autentyczna budka z ul. Mickiewicza na Żoliborzu, z której Jacek Kuroń wysyłał komunikaty między innymi do Radia Wolnej Europy. Można było z niej dzwonić za granicę, co było ewenementem w tamtych czasach.
Film „Nasza rewolucja” – opowieść o Kuroniach
Ekspozycja w Parlamencie Europejskim była częścią promocji filmu poświęconego Jackowi Kuroniowi i jego żonie Grażynie, nazywanej Gajką. „Nasza rewolucja” w reżyserii Piotra Domalewskiego ma trafić na ekrany polskich kin 11 listopada 2026 roku. W produkcji będą pokazane m.in. protesty robotnicze, działalność KOR, represje władz komunistycznych i stan wojenny.
Dziedzictwo Kuronia – empatia, dialog, odwaga
– Jacek Kuroń i jego żona Grażyna to wzorcowy duet, nie tylko polityczny. On budował gigantyczną empatię, zaufanie, drogę do wolności i demokracji poprzez prawdziwe oddanie. Należał do tych polityków, którzy potrafili się pomylić i przeprosić, ale – co bardzo ważne – byli cierpliwi i mówili 20–30 lat temu, jak ważna jest walka z wykluczeniem, szacunek do drugiego człowieka, dialog, a także marzenia. Wydaje mi się, że to przetrwało – podkreśla Bogdan Zdrojewski.
Wystawa i film to tylko przykłady tegorocznych inicjatyw upamiętniających zmarłego w 2004 r. polityka. W marcu 2026 roku, z okazji urodzin działacza, producent i dystrybutor polskich filmów Next Film ogłosił konkurs „Znajdź swojego Kuronia” dla uczniów szkół ponadpodstawowych. Zadaniem uczestników było stworzenie krótkiego wideo o lokalnym działaczu opozycyjnym, który w czasach reżimu walczył z komunizmem.
Dlaczego potrzebujemy autorytetów?
– Ta inicjatywa wskazuje, żeby się zapoznać z historią Jacka Kuronia, ale też poszukać w naszej rzeczywistości, obecnie, choć nie w analogicznej sytuacji, postaci zbliżonych, jeżeli chodzi o postawy czy otwartość. Dla młodego pokolenia ważne są autorytety, które do nich przemawiają i są wzorcem. Dziś jest o nie dużo trudniej, ponieważ walka polityczna objęła też autorytety – one były zwalczane, niszczone, postponowane. Ważne jest, aby państwa tak silne i ambitne jak Polska jednak posiadały autorytety i to we wszystkich dziedzinach. (…) Europejczycy, a parlamentarzyści na pewno, powinni więcej wiedzieć o bohaterach, osobach, które walczyły o to, co mamy dzisiaj, czyli wspólną Europę bez granic. Walczyli może nawet bez specjalnego przekonania, że to się kiedyś wydarzy. Przecież idee, które przedstawiał Jacek Kuroń, wydawały się utopijne w czasach, kiedy żył, był represjonowany i więziony – przypomina Andrzej Halicki.
Film o życiu Grażyny i Jacka Kuroniów
Reżyser filmu „Nasza rewolucja” przedstawiającego historię małżeństwa Grażyny i Jacka Kuroniów zaznacza, że jest to opowieść o dwóch wyjątkowych osobach, które wierzyły, że razem mogą zmieniać świat i tę wiarę potrafiły przekuć w działanie. To historia miłości silniejszej niż strach, represje i polityczna przemoc.
Najnowszy obraz Piotra Domalewskiego będzie miał swoją premierę w symbolicznym dniu – 11 listopada , ale fragmenty tej produkcji zostały już zaprezentowane podczas otwarcia wystawy „Być jak Jacek Kuroń” w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.
„Nasza rewolucja” to poruszający portret małżeństwa opozycjonistów – Grażyny i Jacka Kuroniów, który ukazuje ich wielką miłość, poświęcenie, a także ogromną cenę, jaką zapłacili za walkę o wolność. W tle ich relacji rozgrywają się kluczowe wydarzenia najnowszej historii Polski: protesty robotnicze, narodziny opozycji demokratycznej, działalność Komitetu Obrony Robotników, inwigilacja, więzienie i dramat stanu wojennego.
– Takich ludzi jak Grażyna i Jacek dzisiaj próżno szukać. Oni całkowicie poświęcili swoje życie idei i ta idea ich też pochłonęła po prostu jako jednostki ludzkie. Oni poświęcili kilkadziesiąt lat na tę walkę, bo przecież nie wiedzieli, że w 1989 roku zmieni się system, więc mieli pewną obawę, że tak będzie już zawsze. I to też w filmie mocno wybrzmiewa. Oni poświęcili w romantyczny i straceńczy sposób swoje życie i relacje. I myślę, że warto opowiadać o takich ludziach. Wolę o takich niż o jakichś ekstremach, których mamy mnóstwo na co dzień – mówi Piotr Domalewski.
Film pokazuje, w jaki sposób wielka idea splata się z intymnością i jak życie prywatne staje się częścią historii. To poruszający portret dwojga ludzi, którzy udowodnili, że miłość może być siłą zdolną zmieniać bieg wydarzeń. Piotr Domalewski zaznacza, że z historii Jacka i Gryżyny Kuroniów młode pokolenie może się sporo nauczyć, bowiem historia ludzi głęboko przekonanych, że wolność i godność należą się każdemu, niezależnie od czasów, w których przyszło mu żyć, to doskonały punkt odniesienia.
– Oni mieli coś, co dla nas Polaków jest dosyć ponadczasowe i cały czas w nas silnie obecne, czyli mieli całkowitą niezgodę na to, jak jest i że trzeba to zmienić. W ten sposób człowiek się w pewnym sensie wiąże emocjonalnie z tym, że właściwie gdyby inaczej potoczył się czas, to my moglibyśmy być na ich miejscu, a oni pokazują, jak można z godnością w takiej opresji sobie poradzić – mówi.
Reżyser podkreśla, że mocną stroną filmu jest nie tylko intrygująca fabuła, ale także doskonała obsada.
– Ten film jest wirtuozerskim pokazem umiejętności aktorskich i warsztatu Magdy Popławskiej i Arka Jakubika, ale nie tylko, ponieważ we wspaniałych rolach mamy też Jacka Komana, wiele bardzo wiarygodnych, pełnokrwistych postaci w tle. To są bardzo wyraziste role, które mam wrażenie, że się w naszej kinematografii zapiszą na dłużej – podsumowuje Piotr Domalewski.
Newseria, NG
FOTO: facebook.com/zdrojewski.info
FOTO: Jacek Kuroń rozdaje tzw. kuroniówkę w Gorzowie Wielkopolskim w 1991, Wikipedia, Stiopa, domena publiczna, CC BY-SA 3.0.





