Choć celem kampanii było promowanie zgody i autonomii cielesnej, 25-sekundowy filmik szybko stał się viralem i przedmiotem gorącej debaty na temat rodzinnych relacji, zdrowego rozsądku oraz sposobu wydawania publicznych pieniędzy.
Od czasu premiery na początku tygodnia reklama była szeroko wyśmiewana i krytykowana w mediach społecznościowych, szczególnie na platformach X i YouTube. Wielu komentujących przyznało, że początkowo uznało ją za parodię lub satyrę.
Kontrowersje szybko przekroczyły granice Irlandii. Komentatorzy z innych krajów zaczęli zadawać pytania, jak taki spot mógł powstać, a tym bardziej otrzymać finansowanie państwowe.
Reklama została przygotowana w ramach kampanii We-Consent, prowadzonej przez Dublin Rape Crisis Centre. W spocie starsze małżeństwo przychodzi do domu. Jedno z wnucząt biegnie do nich, by się przytulić, podczas gdy drugie cofa się i wyraźnie okazuje dyskomfort, gdy dziadkowie próbują je objąć. Młoda kobieta, prawdopodobnie matka dzieci, reaguje zakłopotaniem, lecz nic nie mówi. W tle słychać lektora z wyraźnym irlandzkim akcentem: „Nie każdy chce się przytulać. Nawet z osobami, które go kochają. Niezręczne? Być może. Ważne? Zdecydowanie”.
Kampania, finansowana przez irlandzki Departament Sprawiedliwości, miała zwiększać świadomość społeczną na temat zgody w różnych relacjach międzyludzkich. Krytycy twierdzą jednak, że spot przedstawia zwykłe rodzinne powitanie w niepotrzebnie mrocznym świetle, sugerując, że uczucia okazywane przez dziadków powinny być traktowane z podejrzliwością.
Na reklamę spadła krytyka z różnych stron sceny politycznej. Minister sprawiedliwości Jim O’Callaghan stwierdził, że spot „nie odzwierciedla poglądów rządu” oraz określił go jako „niestosowny i poniżający dla dziadków”.
O’Callaghan podkreślił, że kochający dziadkowie odgrywają niezwykle ważną rolę w życiu dzieci i że ich obecność jest „czymś bardzo pozytywnym, co należy pielęgnować, a nie przeciwko czemu prowadzić kampanie”. Jednocześnie zaznaczył, że choć edukacja dotycząca zgody jest ważna, zwłaszcza w kontekście relacji seksualnych, ten konkretny materiał nie realizował tego celu, a wręcz przyniósł odwrotny skutek.
Lider partii Aontú, Peadar Tóibín, nazwał reklamę „absurdalną”, argumentując, że sugeruje ona, iż serdeczny uścisk dziadka lub babci może być czymś podejrzanym lub niepokojącym. Jego zdaniem większość dziadków doskonale rozumie, kiedy dziecko nie chce okazywać fizycznej bliskości, a państwo powinno ich za tę kampanię przeprosić.
Senator Fine Gael, Gareth Scahill, określił spot jako „całkowite marnotrawstwo zasobów” i ostrzegł, że może on szkodzić wizerunkowi osób starszych. Zwrócił również uwagę, że zastosowana symbolika tworzy „wyraźne poczucie zagrożenia”.
Po rozmowach z przedstawicielami władz Dublin Rape Crisis Centre usunęło reklamę.
Spór o reklamę odnowił także szerszą debatę na temat roli organizacji finansowanych z pieniędzy publicznych w kształtowaniu postaw społecznych. Zwolennicy edukacji dotyczącej zgody podkreślają, że dzieci powinny być uczone wyznaczania granic także wobec członków rodziny. Przeciwnicy odpowiadają, że ten przekaz można było przedstawić bez ukazywania zwyczajnej rodzinnej sytuacji jako czegoś niepokojącego lub potencjalnie groźnego.
Choć twórcy kampanii prawdopodobnie kierowali się dobrymi intencjami, reakcja opinii publicznej była w zdecydowanej większości negatywna. Zamiast rozpocząć konstruktywną dyskusję o zgodzie i szacunku dla granic dzieci, reklama stała się przykładem tego, jak nawet dobrze zamierzona kampania może całkowicie minąć się ze swoim celem, gdy jej przekaz wydaje się oderwany od codziennego życia rodzinnego.
RK
FOTO: https://x.com/europa





