Podróżni muszą liczyć się z dłuższymi i bardziej uciążliwymi podróżami do Polski, bo bezpośrednie połączenia lotnicze stopniowo znikają z irlandzkich lotnisk. To, co jeszcze niedawno było szybkim i prostym lotem do domu, dziś coraz częściej zamienia się w logistyczną układankę z przesiadkami, długimi dojazdami i rosnącą frustracją pasażerów.
Decyzja Ryanaira o likwidacji połączeń Cork–Gdańsk i Cork–Poznań pod koniec marca spotkała się z dużym niezadowoleniem wśród polskiej społeczności w Irlandii. Dla wielu osób te loty były czymś więcej niż tylko wygodnym sposobem dotarcia do domu – stanowiły ważne łącze z rodziną, kulturą i tożsamością. Wiele osób wyraziło sprzeciw, a prawie 1400 podpisało internetową petycję z prośbą o ponowne rozważenie decyzji, argumentując, że likwidacja połączeń odetnie od kraju tysiące Polaków mieszkających w prowincji Munster. Jednak linia lotnicza pozostała nieugięta i trasy zniknęły z rozkładu.
Co dalej? Jakie możliwości pozostają Polakom w Irlandii, którzy chcą polecieć bezpośrednio do Polski, unikając przesiadek i długich podróży lądowych, zwłaszcza gdy zbliża się sezon wakacyjny?
Obecnie odpowiedź zależy w dużej mierze od miejsca zamieszkania.
Lotnisko w Dublinie stało się główną bramą do Polski, oferując szeroką sieć bezpośrednich połączeń do takich miast jak Kraków, Katowice, Poznań, Wrocław, Gdańsk, Łódź, Bydgoszcz czy Szczecin. Dla wielu podróżnych Dublin wciąż zapewnia niezawodne, częste i konkurencyjne cenowo loty.
Lotnisko Shannon oferuje ograniczoną, ale wciąż istotną liczbę bezpośrednich tras, w tym loty do Poznania i Wrocławia oraz sezonowe połączenia do Krakowa. Dla mieszkańców zachodniej części Irlandii to ważna opcja, choć częstotliwość i wybór są nieporównywalnie mniejsze niż w Dublinie.
Poza tymi dwoma lotniskami nie ma już żadnych możliwości. Cork, Knock i Belfast obecnie nie oferują bezpośrednich lotów do Polski, co oznacza, że mieszkańcy południa, południowego zachodu i północnego zachodu Irlandii muszą liczyć się z długimi dojazdami, przesiadkami autobusowymi lub lotami krajowymi, zanim w ogóle rozpoczną podróż do Polski.
Dla rosnącej polskiej społeczności mieszkającej poza stolicą trend jest jasny: podróż do domu staje się coraz trudniejsza, bardziej czasochłonna i mniej wygodna. Utrata połączeń z Cork podkreśla szerszy proces centralizacji, w którym Dublin coraz bardziej staje się jedynym hubem i na ten moment dublińskie lotnisko pozostaje najsilniejszym łącznikiem z Polską, oferując szeroki wybór kierunków i częste loty. Jednak dla wielu Polaków mieszkających daleko od stolicy to właśnie podróż do Dublina – zanim w ogóle wsiądą do samolotu – staje się największym wyzwaniem.
AD
FOTO: daa.ie





