Niedawne, trwające niemal tydzień ogólnokrajowe protesty paliwowe w Rep. Irlandii wydają się inspirować ludzi po północnej stronie granicy. Fala protestów przeciwko rosnącym kosztom paliw dotarła teraz do Irlandii Północnej, gdzie wolno poruszające się konwoje traktorów i samochodów ciężarowych spowodowały dziś poważne zakłócenia na wielu kluczowych trasach.
We wtorek ruch niemal stanął w miejscu w pobliżu lotniska Belfast City Airport, gdy konwój ok. 35 pojazdów przejechał przez obwodnicę Sydenham, co skłoniło władze do ostrzeżeń, by pasażerowie zarezerwowali sobie więcej czasu na dojazd.
Podobna sytuacja miała miejsce w hr. Tyrone, gdzie nawet 100 pojazdów zjechało na rondo Ballygawley, praktycznie zatrzymując ruch.
Mniejsze protesty pojawiły się w Nutts Corner, hr Omagh oraz na autostradzie A1 w pobliżu Hillsborough w hr. Down.
Protestujący podkreślają jednak, że problem wykracza daleko poza samo paliwo.
W rozmowie z „Belfast Telegraph” rolnik z Ballygowan, Sam Hanna, który dołączył do konwoju w Belfaście, określił rosnące koszty życia jako „zawyżone do granic możliwości”, argumentując, że zwykli ludzie są „ściskani z każdej strony”, i dodał, że protest „nie jest protestem rolników”: – To, co płacimy w podatkach przez całe życie, jest absurdalne – nie tylko za paliwo, benzynę, za wszystko. Jesteśmy wyciskani jak cytryny – mówił.
Utrzymywał, że protestujący pozostawiają pasy awaryjne wolne i przepuszczają pojazdy służb ratunkowych, choć minister zdrowia Irlandii Północnej Mike Nesbitt wcześniej ostrzegał, że każda blokada drogi może potencjalnie zagrozić życiu.
Organizatorzy w Irlandii Półn. deklarują solidarność z demonstrantami w Republice, gdzie blokady przy bazach paliwowych i na autostradach doprowadziły do tego, że setki stacji benzynowych pozostały bez paliwa.
Protesty w Republice, które rozpoczęły się w zeszłym tygodniu i były napędzane przez rolników, przewoźników i pracowników transportu, zostały wywołane gwałtownym wzrostem cen energii od początku marca. Wzrost ten jest powiązany z globalną niestabilnością i trwającym konfliktem na Bliskim Wschodzie, który poważnie zakłócił logistykę dostaw ropy na całym świecie.
Podczas gdy premier Irlandii Północnej pani Michelle O’Neill oraz wicepremier pani Emma Little-Pengelly wzywają rząd Wielkiej Brytanii do interwencji, oczekiwania protestujących pozostają wysokie. Wysokie są również napięcia – władze przygotowują się na dalsze zakłócenia w nadchodzących dniach oraz ewentualną konieczność reakcji policji.
Na razie wśród protestujących w Irlandii Półn. panuje duża determinacja – i równie duże oczekiwania. Jednak, jak wynika z komentarzy w mediach społecznościowych, wielu radzi, by demonstranci nie próbowali blokować żadnych rafinerii ropy w Irlandii Północnej (a ich tam po prostu nie ma) ani żadnych baz paliwowych, „jeśli nie chcą podzielić losu swoich rodaków z południa”.
FOTO: https://x.com/StefSpodeUK





