Rosnące koszty życia w Irlandii i kryzys paliwowy z pewnością sprawiają, że coraz więcej osób szuka sposobów na ograniczenie wydatków – a jednym z pierwszych cięć okazują się wakacje. Irlandzcy touroperatorzy alarmują o gwałtownym, sięgającym 25 proc. spadku rezerwacji zagranicznych wyjazdów letnich, najpoważniejszym od dekady, który rozpoczął się w marcu i wciąż się pogłębia.
Załamanie rozpoczęło się krótko po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie, który wywołał szerokie spekulacje dotyczące niedoborów paliwa lotniczego i możliwych zakłóceń w ruchu lotniczym.
Pomimo wielokrotnych zapewnień linii lotniczych, że dostawy paliwa pozostają stabilne, oraz pomimo spadających cen biletów do najpopularniejszych kierunków słonecznych, zaufanie konsumentów nie wróciło. Biura podróży twierdzą, że szkody zostały wyrządzone na początku kwietnia, kiedy to szeroko rozpowszechniano ostrzeżenia o możliwym racjonowaniu paliwa i odwołaniach lotów.
Jeden z prezesów irlandzkiego internetowego biura podróży powiedział „The Irish Times”, że obawy były „skrajnie przesadzone”, jednak najwyraźniej poczucie ryzyka wśród konsumentów utrzymuje się.
Spadek nie dotyczy jednak wyłącznie Irlandii. Podczas niedawnej konferencji turystycznej na Malcie przedstawiciele branży z całej Europy zgłaszali podobne spadki popytu we wszystkich segmentach rynku. Agencje w wielu krajach mają trudności z przekonaniem klientów, że „nie ma żadnych przeszkód, by rezerwować”, mimo że linie lotnicze obniżają ceny, próbując pobudzić popyt.
Kluczowe miesiące rezerwacyjne – marzec i kwiecień – które zwykle stanowią fundament sezonu letniego, według analityków „spłaszczyły się”, a maj nie przyniósł poprawy – przynajmniej na razie a sezon tuż tuż.
Analitycy wskazują, że konsumenci opóźniają decyzje z powodu niepewności związanej z zamknięciem Cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku dla globalnych dostaw paliw. Od pierwszych ostrzeżeń na początku kwietnia najtańsze bilety w Google Flights do Hiszpanii, Portugalii czy Grecji systematycznie taniały, jednak rezerwacje pozostają uparcie niskie.
W Irlandii spowolnienie zbiegło się z nasileniem medialnych apeli o wybieranie „wakacji w kraju”, przypominających kampanie z lat 2020–2021. Jednak sytuacja zmieniła się diametralnie. Ceny noclegów na Szmaragdowej Wyspie w ostatnich latach gwałtownie wzrosły, a dostępność ich znacząco się zmniejszyła. Wiele hoteli, pensjonatów i B&B podpisało kontrakty rządowe na zakwaterowanie uchodźców z Ukrainy i osób ubiegających się o azyl, co ograniczyło liczbę dostępnych pokoi dla turystów.
Dla wielu irlandzkich konsumentów oferta krajowa po prostu nie może konkurować z tym, co dostępne jest za granicą. Najchętniej wybierane kierunki urlopowe – kurorty południa Europy nadal oferują niższe ceny, lepszą infrastrukturę i szerszy wybór zakwaterowania.
AD





