Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Zielona Wyspa jest rajem dla ukrywających się przestępców | ng24.ie

Zielona Wyspa jest rajem dla ukrywających się przestępców

Irlandzcy kryminaliści masowo migają się od stawiania się na rozprawach. Choć tutejsza policja robi co może, by doprowadzić ich przed wymiar sprawiedliwości, sądowe zaległości piętrzą się lawinowo. Co gorsza, w wielu przypadkach ustalanie miejsca pobytu poszukiwanych jest jak szukanie wiatru w polu.

Złapanie przestępcy i postawienie go w stan oskarżenia to dopiero swoiste preludium do wymierzania kary. Zanim zapadnie należyty wyrok, oskarżony musi zostać skazany przed sąd. W ramach spraw karnych ich obecność na sali rozpraw jest nieodzowna.

O ile część oskarżonych stawi się tak, jak im kazano, niektórzy najzwyczajniej w świecie nie przyjdą. Totalnie ignorując nakazy sądowe. Rzadkością nie są przypadki, w których tego typu delikwentów na salę rozpraw muszą doprowadzać policjanci.

Na początku sierpnia w Irlandii wystawionych było prawie 34 tys. nakazów doprowadzenia do sądu – przytacza „Irish Examiner”. Aż jedna czwarta z nich dotyczy spraw, które rozpoczęły się rok bądź kilka lat temu. Oznacza to, że przez ten czas nie udało się doprowadzić przez wymiar sprawiedliwości kilku tysięcy oskarżonych. 68 procent tego typu „skierowań” dotyczy Dublina i okolic

Wydawałoby się, że w dzisiejszych, zinformatyzowanych czasach Garda nie powinna mieć problemów z lokalizowaniem tego typu delikwentów. Kwestia ich namierzenia okazuje się jednak dużo bardziej skomplikowana.

Jak przyznaje emerytowany sierżant irlandzkiej policji, szukanie osób po adresach umieszczonych w systemie bywa naprawdę problematyczne. Częste są sytuacje, w których poszukiwany przestępca nie przebywa pod adresem, który podał. Rodziny takich osób zazwyczaj nie są zbyt chętne do współpracy, co nie powinno być żadnym zaskoczeniem.

W temacie ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości niektórzy przestępcy okazują się najbardziej cierpliwi – rekordzista z adresem w Dublinie migał się od stawania przed sądem aż przez 52 lata. Z kolei w hrabstwie Clare wystawiono nakaz, którego nie udało się wyegzekwować przez 29 lat. Jakkolwiek brzmi to zabawnie, tego typu sytuacje pokazują, jak bardzo bezsilny może być irlandzki wymiar sprawiedliwości.

Przemysław Zgudka

Zdjęcie: Freepik.com


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.