Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Koronawirus pustoszy północnoirlandzką onkologię | ng24.ie

Koronawirus pustoszy północnoirlandzką onkologię

Północnoirlandzka onkologia przeżywa kryzys w dobie koronawirusa. Począwszy od wybuchu pandemii tutejsze szpitale musiały odwołać tysiące pilnych zabiegów. Wszystko z narażeniem życia pacjentów – dla niektórych przełożenie wizyty może być równoznaczne z wyrokiem śmierci.

Oprócz dobijania gospodarki kryzys związany z pandemią koronawirusa wywiera ogromną presję na funkcjonowanie publicznej służby zdrowia. Odwoływanie wcześniej umówionych wizyt bądź ich przekładanie na bliżej nieokreśloną przeszłość stało się ponurym standardem pandemicznej rzeczywistości.

Pół biedy, jeżeli mowa o wizytach, które można przekładać bez narażania życia i zdrowia pacjentów. Problem jednak w tym, że tyczy się to zabiegów i konsultacji związanych ze sprawami niecierpiącymi zwłoki. Dobitnie widać to w ramach północnoirlandzkiej onkologii.

Sytuacja wielu osób zmagających się z rakiem jest w Irlandii Północnej tragiczna. Jak podaje „BBC”, w okresie od marca ubiegłego roku do stycznia 2021 roku przełożono ponad 4,2 tys. pilnych zabiegów związanych z leczeniem nowotworów bądź badaniami diagnostycznymi.

Ponad jedna trzecia tego typu przypadków dotyczy szpitali w Belfaście. Jak zapewniają północnoirlandzcy politycy cytowani przez portal, służba zdrowia pracuje pełną parą, by przyjmowanie pacjentów onkologicznych mogło powrócić do normalności.

– Nasze zespoły chirurgów robią wszystko, co mogą, by jak najszybciej przeprowadzić przełożone zabiegi – powiedział rzecznik belfaskich szpitali cytowany przez brytyjski portal. – Jesteśmy w regularnym kontakcie z pacjentami, którym zapewniamy aktualne informacje oraz należyte wsparcie.

Rzecznik podkreślił jednocześnie, że placówki zapewniają zabiegi w sytuacjach krytycznych, w których występuje bezpośrednie zagrożenie życia. Wśród tego typu zabiegów wymienia radioterapię i chemioterapię.

W temacie szpitalnych zatorów wypowiedział się także rzecznik brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia. Jak zaznaczył, wraz z zimową falą COVID-19 drastycznie wzrosła liczba pilnych hospitalizacji, przez co brakuje zarówno miejsc, jak i personelu do przeprowadzenia innych zabiegów.

Decentralizacja kolejek również nie przynosi zbyt dużej ulgi północnoirlandzkiemu lecznictwu. Jakkolwiek możliwość podróżowania do innych regionów w celu odbycia leczenia pozwala nieco uelastycznić lecznictwo, wciąż jest ona tylko kroplą w morzu potrzeb tutejszych szpitali.

W pomoc zaangażowały się także szpitale prywatne – udostępniają one miejsca na przeprowadzenie zabiegów przeznaczonych dla pacjentów publicznych placówek. Jak podkreślił Robin Swann, północnoirlandzki minister zdrowia cytowany przez „BBC”, sięganie po usługi prywatnych lecznic stało się istotnym elementem funkcjonowania służby zdrowia w czasach pandemii. Jednak nawet przy podejmowaniu takich działań tutejsze lecznictwo ma ogromny problem z należytym leczeniem pacjentów.

Gareth Kirk, prezes północnoirlandzkiego Action Cancer, podkreśla, że jakkolwiek jest zaniepokojony obecną sytuacją, nie jest nią zaskoczony. Jak przypomina, kierowana przez niego fundacja charytatywna przez ostatnie dziewięć miesięcy zwracała uwagę na ten problem. Poza informowaniem opinii publicznej nie mogli jednak w tej sprawie zbyt wiele zdziałać.

Kirk cytowany przez północnoirlandzki portal podkreśla, jak przemożny wpływ obecna sytuacja ma na pacjentów i ich rodziny. Przytacza przykład 80-letniego mężczyzny czekającego na operację jelita grubego – jego zabieg przekładano już dwukrotnie.

Przypomina przy tym, że takich przypadków jest zdecydowanie więcej. W obecnej sytuacji nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie północnoirlandzkie szpitale miały wrócić do normalnej przepustowości.

Choć szpitale regularnie przepraszają pacjentów i kajają się jak tylko mogą, nie jest to dla nich zbytnim pocieszeniem. Biorąc pod uwagę charakter opisywanych dolegliwości zdrowotnych w wielu przypadkach podjęcie leczenia odpowiednio wcześnie może stanowić granicę między życiem a śmiercią.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.