Tragedia, która rozegrała się w hrabstwie Tipperary, wstrząsnęła lokalną społecznością, rzucając cień na losy polskiej rodziny, która po wielu trudnościach zaczęła układać sobie życie na nowo. Policja wyklucza przestępstwo w związku z tym tragicznym zdarzeniem, skłaniając się ku wersji o nieszczęśliwym wypadku o podłożu medycznym.
33-letnia Monika Kubasiewicz została znaleziona martwa wraz z noworodkiem w łazience swojego domu przy Blackthorn Close w Carrick-on-Suir. Odkrycia dokonał jej partner w piątek, 8 maja, krótko po południu, tuż po powrocie do mieszkania. Śledczy przypuszczają, że kobieta zmarła we wczesnych godzinach porannych w wyniku nagłych komplikacji zdrowotnych związanych z ciążą. Choć policja oficjalnie czeka na wyniki sekcji zwłok, które mają zostać ogłoszone w tym tygodniu, śmierć matki i dziecka jest traktowana jako osobista tragedia i nie budzi podejrzeń o udział osób trzecich. Służby zakładają, że noworodek zmarł podczas porodu.
Historia Moniki i jej rodziny to poruszający zapis walki z przeciwnościami losu. Jeszcze kilka lat temu para prowadziła polski sklep w Clonmel, jednak rygorystyczne ograniczenia związane z pandemią doprowadziły do upadku ich biznesu, co w konsekwencji spowodowało utratę dachu nad głową. Monika, jej partner oraz dwoje małych dzieci w wieku trzech i czterech lat przez pół roku mieszkali w tymczasowym zakwaterowaniu w pensjonacie w Clogheed. Dopiero trzy miesiące temu, dzięki uzyskaniu mieszkania socjalnego, udało im się wprowadzić do nowo wybudowanej nieruchomości w Greenhill Village, gdzie mieli nadzieję na spokojną przyszłość.
Sąsiedzi wspominają zmarłą Polkę jako osobę cichą, spokojną i trzymającą się na uboczu. W rozmowach z mediami przyznają, że informacja o śmierci podczas porodu jest jedynym dostępnym wytłumaczeniem tej niewyobrażalnej tragedii, choć wszyscy wciąż są w głębokim szoku.
Radny David Dunne, reprezentujący dystrykt Carrick-on-Suir, publicznie zaapelował do mieszkańców o powstrzymanie się od spekulacji w mediach społecznościowych, nazywając zdarzenie „absolutną tragedią”, która złamała serca lokalnej społeczności. Zapewnił również, że miasto jest gotowe zorganizować pomoc dla osieroconej rodziny.
Pamięć o zmarłej matce i jej niemowlęciu uczczono podczas weekendowych mszy świętych w Carrick-on-Suir, gdzie lokalna wspólnota jednoczyła się w modlitwie za pogrążoną w żałobie rodzinę.
KZ
FOTO: facebook.com





