Dlaczego ratownicy medyczni strajkują? Nie tylko płace

Strajk ratowników medycznych w Irlandii ponownie zwrócił uwagę opinii publicznej na problemy, z którymi od lat boryka się National Ambulance Service. Ponad tysiąc pracowników – ratowników i kierowców karetek – wzięło udział w skoordynowanych protestach, domagając się zmian w wynagrodzeniach, statusie zawodowym i warunkach pracy. Skala akcji była na tyle duża, że wywołała ogólnokrajową debatę o tym, jak naprawdę wygląda praca osób, które każdego dnia ratują czyjeś życie.

Jednocześnie wraz z pojawieniem się pikiet, pojawiła się fala dezinformacji. Krytycy – w tym niektórzy komentatorzy i politycy – oskarżali ratowników o nieodpowiedzialność, argumentując, że osoby odpowiedzialne za ratowanie życia nie powinny nigdy przerywać pracy. Przekaz był jasny: pracownicy kluczowych służb powinni po prostu znosić wszelkie warunki, jakie im się narzuca. Jednak rzeczywistość, jak podkreśla wielu ratowników pierwszej linii, jest znacznie bardziej złożona.

Według danych z 2026 r. nowo wykwalifikowany ratownik NAS rozpoczyna pracę z wynagrodzeniem 27 992 euro rocznie – niższym niż w wielu nieklinicznych stanowiskach HSE, takich jak portierzy, kierowcy, malarze czy tynkarze. Kwota ta wyraźnie kontrastuje z rosnącymi wymaganiami zawodowymi.

Jak wyjaśnił jeden z ratowników w szeroko udostępnionym wpisie na platformie Reddit, usługa NAS sprzed dwóch dekad była głównie usługą transportową. Dziś ratownicy podają ponad 40 różnych leków, wykonują zaawansowane procedury medyczne w określonych sytuacjach oraz podejmują szybkie, obarczone ogromną odpowiedzialnością decyzje kliniczne w nieprzewidywalnych warunkach.

Pomimo tak znaczącego rozszerzenia zakresu obowiązków, niezależny raport sprzed pandemii, który rekomendował zrównanie płac ratowników z wynagrodzeniami innych zawodów medycznych, nigdy nie został wdrożony.

Co więcej, ratownicy w Irlandii wciąż nie mają oficjalnego statusu „służb ratunkowych” – w przeciwieństwie do strażaków i funkcjonariuszy Gardaí – a więc są również pozbawieni wielu związanych z tym uprawnień, również emerytalnych.

Tymczasem coroczne obowiązkowe szkolenia podnoszące kwalifikacje stale dodają nowe procedury i odpowiedzialności, bez jakiejkolwiek korekty wynagrodzeń.

Ratownik – autor jednego wpisu w mediach społecznościowych opisał odmowę kierownictwa NAS w sprawie wdrożenia wyższych stawek płacy oraz szczegółowo przedstawił dwa wcześniejsze „porozumienia”, które oferowały jedynie niewielką część rekomendowanej podwyżki w zamian za daleko idące zmiany w warunkach zatrudnienia. „Jedyne, o co prosimy, to uznanie naszej pracy” – napisał – „i wynagrodzenie adekwatne do poziomu odpowiedzialności”.

POLECAMY:  Jesienne duchy

Podkreślił on również, że podczas ostatnich strajków załogi nadal reagowały na sytuacje zagrażające życiu – aby przeciwdziałać narracji, że bezpieczeństwo pacjentów było zagrożone.

Reakcja opinii publicznej na jego wpis była w przeważającej mierze pozytywna. Dla wielu odbiorców jego relacja była rzadką, nieskrępowaną relacją z presji, jakiej doświadczają osoby, które pojawiają się u naszych drzwi w chwilach kryzysu – często w sytuacjach zagrożenia życia. I skoro społeczeństwo polega na ratownikach w sytuacjach ratowania życia, czy ich wynagrodzenia i świadczenia nie powinny odzwierciedlać ciężaru tej odpowiedzialności?

RK