Opłaty zarządcze rosną. Właściciele domów oburzeni

Przez lata „opłaty zarządcze” kojarzyły się irlandzkim właścicielom nieruchomości głównie z mieszkaniami w apartamentowcach. Jednak w ostatnich latach zaszła cicha, ale znacząca zmiana. Nowo budowane osiedla domów jednorodzinnych – zwykłe ulice domów wolnostojących i bliźniaków – są dziś rutynowo obciążane corocznymi opłatami za zarządzanie, co dawniej było rzadkością poza dużymi kompleksami mieszkaniowymi.

To, co zaczęło się jako niszowe rozwiązanie w kilku osiedlach, szybko stało się normą. Wielu nowych właścicieli domów jest zaskoczonych rachunkami, których nigdy się nie spodziewali, podczas gdy deweloperzy i firmy zarządzające nieruchomościami zyskują stałe i dochodowe źródło przychodów.

Opłaty te obejmują zazwyczaj wywóz śmieci, utrzymanie terenów zielonych, oświetlenie oraz konserwację wspólnych przestrzeni. W zależności od lokalizacji i wartości nieruchomości mogą wynosić od 200 do 2 000 euro rocznie, a prawo nie przewiduje żadnego limitu ich wzrostu. A wzrosty są znaczące.

Niedawny przypadek z Dublina 22 rzucił ostre światło na ten system, wywołując pytania o przejrzystość, odpowiedzialność oraz o to, czy właściciele domów mają jakąkolwiek realną kontrolę nad rosnącymi kosztami, które muszą płacić z mocy prawa.

W Kilcarbery Grange – dużym osiedlu wybudowanym wspólnie przez South Dublin County Council (SDCC) i Adwood Ltd – mieszkańcy twierdzą, że ich roczna opłata wzrosła z 370 do 730 euro w zaledwie trzy lata, mimo utrzymujących się problemów na osiedlu. Ponieważ deweloper i SDCC nadal posiadają większość nieruchomości, mają również większość głosów w Owners’ Management Company (OMC), co pozwala im zatwierdzać podwyżki opłat mimo sprzeciwu prywatnych właścicieli.

Mieszkańcy określają ten system jako niedemokratyczny. Głosować na dorocznym zgromadzeniu (AGM) mogą tylko ci, którzy w pełni opłacili swoje należności – co oznacza, że każdy, kto wstrzymuje płatność w ramach protestu, automatycznie traci prawo głosu.

Tymczasem koszty nadal rosną. Według doniesień serwisu thejournal.ie, budżet na oświetlenie 81 wiat na śmietniki wzrósł z 8 000 do 48 600 euro w ciągu jednego roku – ponad sześciokrotnie. Dodatkowo zatrudnienie nowego dozorcy odpowiedzialnego za problematyczny system wspólnych pojemników na odpady zwiększyło roczny koszt o kolejne 47 670 euro.

W efekcie – jak mówią mieszkańcy – powstaje błędne koło: nieefektywne zarządzanie podnosi koszty, a rosnące koszty zwiększają frustrację. Kilku mieszkańców przestało płacić opłaty całkowicie, ryzykując konsekwencje prawne.

POLECAMY:  Radośnie i patriotycznie

Politycy różnych partii przyznają, że problem istnieje. Niektórzy określają system jako formę „podwójnego opodatkowania”, wskazując, że starsze osiedla otrzymują wsparcie ze strony samorządu bez dodatkowych opłat. Inni twierdzą, że lokalne władze coraz częściej przerzucają swoje obowiązki na właścicieli domów, zmuszając ich do finansowania usług, które powinny być zapewniane publicznie.

Choć funkcjonowanie OMC reguluje ustawa Multi Unit Developments Act 2011, krytycy twierdzą, że zapewnia ona zbyt małą ochronę mieszkańcom nowych osiedli, którzy nie spodziewali się, że zostaną na stałe uwięzieni w prywatnym modelu zarządzania – obok innych zobowiązań, takich jak kredyt hipoteczny czy podatek od nieruchomości.

Problem nie dotyczy jednak wyłącznie Irlandii. W Wielkiej Brytanii podobne opłaty stały się powszechne na nowych osiedlach, zmuszając właścicieli do płacenia nielimitowanych rocznych opłat, na które mają niewielki wpływ.

Nieograniczone opłaty zarządcze to kolejny sposób, w jaki irlandzcy właściciele domów są obciążani – zmuszeni do płacenia obowiązkowych należności bez gwarancji, że pieniądze są właściwie wykorzystywane i bez pewności, jak wysokie będą przyszłe podwyżki. Nawet po spłacie kredytu hipotecznego opłaty te pozostają dożywotnim zobowiązaniem – tak długo, jak długo właściciel posiada nieruchomość.

RK