Irlandia i jej największe niewydobyte złoże ropy

Większość mieszkańców Irlandii nigdy nie słyszała o złożu ropy Ballyroe. Choć pozostaje ono największym niewykorzystanym zasobem naturalnym kraju, może pewnego dnia okazać się drogą Irlandii do energetycznej niezależności. Wraz z ostatnim skokiem globalnych cen ropy ponownie rozgorzała debata o tym, dlaczego ogromne bogactwo ukryte pod irlandzkimi wodami wciąż pozostaje nietknięte.

Po raz pierwszy zidentyfikowane w latach 70., a później potwierdzone w kolejnych rundach badań sejsmicznych, podwodne złoże położone ok. 50 km na południe od hrabstwa Cork, szacowane jest na 1,6 miliarda baryłek ropy. Według branżowych analiz, technicznie możliwych do wydobycia przy użyciu obecnych technologii jest ok. 311 mln baryłek – co przy obecnych cenach rynkowych oznacza ich wartość przekraczającą 31 mld euro.

Dla Irlandii, kraju zużywającego ok. 150 tys. baryłek dziennie, oznaczałoby to kilka lat krajowych dostaw – ilość, którą niektórzy analitycy określają jako potencjalnie przełomową dla bezpieczeństwa energetycznego państwa.

Złoże irlandzkiej ropy znajduje się na stosunkowo płytkich wodach, na głębokości ok. 100 metrów, co klasyfikuje Ballyroe jako „płytkowodne złoże offshore”, znacznie mniej wymagające technicznie niż pola głębinowe.

Pod względem powierzchni zajmuje ok. 614 km kw. (61 400 ha), czyli obszar wielkości hrabstwa Louth lub ok. 1,5 razy większy niż Malta.

Zwolennicy rozwoju Ballyroe argumentują, że taki zasób mógłby zmniejszyć zależność Irlandii od importowanych paliw, które obecnie pokrywają całość krajowego zapotrzebowania na ropę.

Dane Eurostatu wielokrotnie wskazywały, że Irlandia pozostaje jednym z najbardziej uzależnionych od ropy państw Europy, z ok. 45 proc. krajowych potrzeb energetycznych pokrywanych przez produkty ropopochodne.

Mimo swojej skali Ballyroe pozostaje jednak nietknięte. Powód najwyraźniej leży nie w geologii, lecz w polityce. W 2020 r., podczas formowania koalicji Fine Gael – Fianna Fáil – Partia Zielonych, wprowadzono przepisy kończące wydawanie nowych licencji na poszukiwanie ropy i gazu. Środek ten, forsowany przez Zielonych jako element irlandzkich zobowiązań klimatycznych, w praktyce zamroził rozwój takich złóż jak Ballyroe, nawet tam, gdzie istniały już wstępne licencje. Oficjalnym uzasadnieniem było dostosowanie krajowej polityki energetycznej do długoterminowych celów redukcji emisji oraz zniechęcenie do nowych projektów wydobycia paliw kopalnych w irlandzkich wodach.

POLECAMY:  Celtyckie patelnie

Konsekwencje stały się widoczne w 2023 r., kiedy Barryroe Offshore Energy – firma posiadająca prawa do złoża – została postawiona w stan likwidacji po tym, jak odmówiono jej kluczowego przedłużenia licencji. Decyzję podjął ówczesny minister środowiska, klimatu i komunikacji Eamon Ryan, pełniący jednocześnie funkcję ministra transportu w rządzie koalicyjnym i będący liderem Partii Zielonych.

Krytycy obecnych przepisów wskazują na to, co określają jako paradoks: Irlandia nadal importuje całą swoją ropę, jednocześnie uniemożliwiając rozwój własnych zasobów. Z kolei zwolennicy ograniczeń argumentują, że rozszerzenie wydobycia paliw kopalnych podważyłoby cele klimatyczne i naraziło państwo na długoterminowe ryzyka środowiskowe.

W obliczu niepewności dotyczącej przyszłych cen ropy niektórzy komentatorzy sugerują, że Irlandia może ostatecznie potrzebować ponownej oceny strategicznej wartości Ballyroe i stworzenia polityki, która uwzględni bezpieczeństwo energetyczne oraz znajdzie równowagę między ambicjami klimatycznymi a praktycznymi potrzebami.

Jeśli ogromne złoże Ballyroe pozostanie niewykorzystane, Irlandia nadal będzie kupować ropę po cenach światowych i polegać wyłącznie na zagranicznych dostawcach. Jeśli jednak polityka ulegnie zmianie, kraj mógłby uzyskać dostęp do znaczącego krajowego zasobu – takiego, który według zwolenników mógłby wspierać gospodarkę i zmniejszyć podatność na zewnętrzne wstrząsy.

RK

FOTO: Map data © Google