Antybiotyki – cichy niszczyciel odporności

Antybiotyki – wynalazek, który miał ratować życie, dziś stał się jednym z największych cichych zabójców naszego zdrowia. Owszem, w sytuacjach zagrożenia sepsą czy ciężkim zapaleniem płuc potrafią być niezbędne. Ale prawda jest taka, że w większości przypadków stosuje się je na wyrost, bez refleksji i bez świadomości konsekwencji. A skutki są dramatyczne.

Co naprawdę robi antybiotyk?

Nie wybiera. Nie działa jak chirurgiczny skalpel, tylko jak bomba atomowa. Niszczy wszystko: bakterie chorobotwórcze i te, które tworzą naszą tarczę ochronną – mikrobiom jelitowy. W ciągu kilku dni kuracji można unicestwić to, co natura budowała w naszym ciele przez lata.

  • Rujnuje mikrobiom – zabija dobre bakterie jelitowe
  • Osłabia odporność – organizm zostaje bez naturalnej tarczy
  • Rozszczelnia jelita – toksyny przedostają się do krwi
  • Niszczy barierę jelito-mózg – powoduje mgłę umysłową, lęki, depresję
  • Sprzyja grzybicom i infekcjom – bo patogeny szybko zajmują puste miejsce
  • Wywołuje choroby przewlekłe – alergie, autoimmunologię, stany zapalne

Mikrobiom – nasza armia obronna

W jelitach żyje bilionowe wojsko bakterii, które decyduje o odporności, trawieniu, nastroju, a nawet myśleniu. To one wytwarzają witaminy, chronią przed grzybami, neutralizują toksyny i komunikują się z mózgiem poprzez tzw. oś jelita-mózg. Bez nich człowiek staje się bezbronny wobec chorób. Antybiotyk w kilka dni potrafi rozłożyć ten ekosystem na łopatki.

Bariera jelita–mózg w ruinie

Zniszczony mikrobiom oznacza rozszczelnione jelita. Do krwi przedostają się toksyny, które trafiają prosto do mózgu. Efekt? Mgła umysłowa, stany lękowe, depresja, problemy z pamięcią. Układ odpornościowy, zamiast bronić nas przed wirusami, zaczyna atakować własne tkanki – stąd lawina chorób autoimmunologicznych.

Cena za „cudowne pigułki”

Po antybiotykach zostaje spustoszenie: biegunki, grzybice, wzdęcia, brak energii, podatność na infekcje. To nie przypadek, że coraz więcej osób cierpi na przewlekłe zapalenia jelit, alergie i choroby skóry. Każda kolejna kuracja antybiotykiem, to krok w stronę trwałego uszkodzenia bariery ochronnej organizmu. A lekarze wciąż przepisują antybiotyki na kaszel, katar czy ból gardła – schorzenia, które w większości przypadków są wirusowe i nie wymagają takich leków.

Kto na tym zyskuje?

POLECAMY:  Zanim budzik zadzwoni drugi raz

Przemysł farmaceutyczny. Im bardziej osłabiona twoja odporność, tym więcej leków potrzebujesz. Antybiotyk otwiera wrota chorobom przewlekłym, a to oznacza stałego klienta dla koncernów. Nikt nie powie ci wprost, że po jednej kuracji twoja jelitowa flora może odbudowywać się nawet rok, o ile w ogóle wróci do poprzedniego stanu.

Czy mamy wybór?

Tak. Świadomość to pierwszy krok. Antybiotyk powinien być absolutną ostatecznością, a nie pierwszą receptą na ból gardła. Organizm ma potężne mechanizmy obronne, które można wspierać: zdrową dietą, probiotykami naturalnymi (kiszona kapusta, ogórki, kefir), unikaniem cukru i chemii w jedzeniu. Natura wyposażyła nas w ogromną siłę regeneracji – trzeba jej tylko nie niszczyć.

Antybiotyk nie jest lekarstwem, to broń masowego rażenia. Potrafi uratować życie, ale używany bezmyślnie – odbiera zdrowie, odporność i jasność umysłu. Każdy powinien zadać sobie pytanie: czy chcę leczyć chwilowy katar bombą atomową, ryzykując spustoszenie w organizmie, czy wolę wspierać własną odporność i pozwolić ciału działać? Bo prawda jest brutalna – antybiotyk nie daje zdrowia. On je kradnie.

Maciej Jaworski FAT OUT

Autor mieszka od 21-lat w Irlandii (Co. Cork) w wolnym czasie uwielbia czytać książki, gotować oraz spacerować z psem – Staffikiem. Posiada wieloletnie doświadczenie udokumentowane certyfikatami z dziedziny dietetyki, kulturystyki, powerliftingu. Pomaga ludziom w powrocie do zdrowia po kontuzjach, pomaga w chorobach metabolicznych i problemach hormonalnych oraz współpracuje z osobami z nadwaga. Obecny Mistrz Świata, Mistrz Irlandii oraz Vice-mistrz Polski w Bench Press.