Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | ng24.ie

 

Cyprian Kamil Norwid przyszedł na świat 24 września 1821 r. w mazowieckiej wsi Laskowo-Głuchy. Był myślicielem, wszechstronnym artystą, rysownikiem, rzeźbiarzem i poetą. Jest jedną z najtragiczniejszych postaci w literaturze polskiej i światowej. Należał do drugiego pokolenia romantyków. Jako dziecko przeżył powstanie listopadowe. Jako poeta zadebiutował w 1840 r., wydając anonimowy liryk „Mój ostatni sonet”. Choć powodzenie prorokował mu poeta Antoni Czajkowski – „Orle Norwidzie, twój wiek, co idzie…” – Norwid zdecydował się na wyjazd z kraju.

Norwid był bardzo dumny ze swoich korzeni. Pochodził z rodziny szlacheckiej herbu Topór, a jego matka wywodziła się z rodu Sobieskich. Osierocony przez matkę w wieku 4 lat, wraz z trójką pozostałego rodzeństwa został oddany przez ojca pod opiekę prababki Hilarii Sobieskiej, która zmarła w 1830 r. W tym samym roku rodzina poety przeniosła się do Warszawy. Wówczas trwało postanie listopadowe. Pięć lat później zmarł ojciec Norwida. Dzieci nie odziedziczyły majątku, pozostałości ziemskie zostały ostatecznie odebrane przez zarządców carskich. Dlatego też Norwid przez całe życie miał borykać się z brakiem pieniędzy.

W 1837 r. Norwid rozpoczął studia malarskie w Warszawie i choć uczestniczył w kulturalnym życiu Warszawy, nie należał do bohemy warszawskiej. W 1842 r. postanowił wyjechać za granicę, aby kontynuować naukę sztuk plastycznych.
Na początku przeniósł się do Wiednia, później wyjechał do Florencji, gdzie kształcił się na malarza i rzeźbiarza. Tam poznał Marię Kalergis, zamożną pół-Polkę, uchodzącą wówczas za piękność. Podróżowała ona po Europie i miała grono licznych wielbicieli, do których dołączył również młody Norwid. Była to wieloletnia nieszczęśliwa miłość. Nie bacząc na brak wystarczających środków finansowych, poeta podążał za ukochaną, gdziekolwiek się nie udawała.

W 1846 r. pojechał za nią do Berlina. Tam uczęszczał na wykłady jako wolny słuchacz, jednocześnie rozpoczął utrzymywanie kontaktów z Polonią. Za kontakty z emisariuszami został aresztowany i osadzony na kilka tygodni w więzieniu. Tam prawdopodobnie przebył zapalenie ucha i zaczął mieć problemy ze słuchem. Po wyjściu na wolność wyruszył dalej do Belgii, gdzie kontynuował studia malarskie.

W następnym roku Norwid wyruszył do Rzymu, gdzie w tym czasie przebywała jego muza. W Rzymie poznał Jana Bohdana Zaleskiego, Zygmunta Krasińskiego, który przez wiele lat pomagał mu finansowo i Adama Mickiewicza. Na początku 1849 r. udał się do Paryża. Tam miał sposobność poznać Juliusza Słowackiego i Fryderyka Chopina, będących u schyłku swoich żywotów. Poświęcił im „Czarne kwiaty”, cykl esejów, które przywoływały wspomnienia rozmów z nimi przed. Znajdziemy tam również irlandzki akcent. Wśród historii o umierających przyjaciołach umieścił również krótką historię kobiety, którą zapamiętał w czasie wspólnej podróży przez Atlantyk. Nie zamienił z nią ani jednego słowa. Pisał, że była prawdopodobnie Irlandką i zmarła w czasie rejsu.

W Paryżu Norwid utrzymywał się głównie z dorywczych prac jako artysta, ale regularnie brakowało mu podstawowych środków na życie. Dopiero w 1851 r. udało mu się opublikować kilka utworów w poznańskim czasopiśmie „Goniec Polski”, jednak zostały one zmiażdżone przez krytykę. W 1852 r. postanowił wyruszyć na podbój Ameryki. Przez Londyn dotarł do Stanów Zjednoczonych, tam zatrudnił się w pracowni graficznej.

Tęsknił jednak za Europą i w 1854 roku ponownie osiadł w Paryżu, gdzie dalej wiódł życie w biedzie i utrzymywał się głównie z prac plastycznych. Osobiście uczestniczył w pogrzebie Mickiewicza w 1855 r. Ciągle zabiegał o wydanie swoich dzieł w Polsce.

W 1858 r. bronił sztuk plastycznych przeciw wywodom publicysty i krytyka – Juliana Klaczko – który odmawiał im znaczenia w naszym życiu narodowym: „Słowianie jesteśmy i możemy być tylko mistrzami Słowa! Nie pędzlem i dłutem, lecz krzyżem a mieczem zwyciężała Polska od wieków”. Norwid odpowiedział Klaczce broszurą „O sztuce Polaków”. Uważał, że wszystkie dziedziny sztuki, a nie tylko słowo pisane, są przewodnikami narodu. Kilka lat wcześniej podobną tezę sformułował w „Promethidionie”, wydanym w 1851 r., ukazując polską sztukę „jako chorągiew na prac ludzkich wieży”.

(…) „Więc mi smutno,
Że mazowieckie ani jedno płótno
Nie jest sztandarem sztuce – że ciosowy
W Krakowskiem kamień zapomniał rozmowy” (…)

Na początku lat 60. w Paryżu, w Czytelni Polskiej wygłosił cykl wykładów o Juliuszu Słowackim. To podbudowało jego finanse, również dzięki pomocy finansowej kuzyna mógł dalej żyć. W tym czasie trwało powstanie styczniowe. Ze względów zdrowotnych nie zdecydował się na powrót do Polski, ale stał się gorliwym obrońcą sprawy polskiej.

19 września 1863 r. powstańcy dokonali nieudanego zamachu na namiestnika Berga, zrzucając bombę z okna pałacu Zamoyskich na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. W odwecie Rosjanie zdemolowali pałac, wyrzucając na bruk fortepian, na którym Fryderyk Chopin grał podczas swojego pobytu w Warszawie. To wydarzenie Norwid upamiętnił w poemacie „Fortepian Szopena”, wydanym w 1865 r.

(…) Gmach zajął się ogniem, przygasł znów,
Zapłonął znowu — i oto pod ścianę
Widzę czoła ożałobionych wdów
Kolbami pchane —
I znów widzę, acz dymem oślepian,
Jak przez ganku kolumny
Sprzęt podobny do trumny
Wydźwigają… runął… runął… — Twój fortepian!
(…)

W 1863 r. w Lipsku wyszedł tom jego poezji, zawierający, m.in.: wspomniany „Promethidion”, „Quidam”, dramat „Krakus” (o „cichym człowieku” z ludu, który wciela w czyn najwyższe wartości duchowe). Tomik oraz książka „Rzecz o wolności słowa” przeszły bez echa. Z trudem zarabiając na utrzymanie pisał dalej, wierząc, że „syn minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku”.

We Francji odnosił sukcesy jako grafik po tym, jak opublikowano kilka jego akwafortów – został przyjęty do grona Stowarzyszenia Artystów. Jednak w Polsce wciąż nie mógł zyskać uznania jako poeta. Popadał w coraz większą biedę, żył w odosobnieniu, ale nie przestawał tworzyć. W przytułku polskim w Ivry dla biednych emigrantów, gdzie przeżył sześć ostatnich lat swojego życia, umarł 23 maja 1883 r. Dopiero w 2001 r., odbył się symboliczny pochówek Cypriana Kamila Norwida, który spoczął w Polsce, w tzw. krypcie wieszczów, obok Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego.

Norwid był poetą-mistykiem. Mistycy zauważali prawdy najgłębsze. Objawiali je tylko nielicznym i posługiwali się językiem zrozumiałym tylko dla wtajemniczonych. Norwid nie mieścił się ramach stworzonych ani przez romantyków, ani przez pozytywistów. Posługiwał się symbolami i niedomówieniami, przez to jego poezja była zbyt niezrozumiała dla współczesnych odbiorców. Za życia opublikował tylko cząstkę swojej twórczości. Zaraz po śmierci, podczas porządkowania jego pokoju, duża część jego dzieł i prac graficznych została spalona.

Jako poeta został ponownie odkryty na początku XX w. przez innego poetę oraz krytyka literackiego i artystycznego Młodej Polski – Zenona Przesmyckiego (Miriama). To on rozpoczął publikowanie jego dzieł. Można uznać, że właśnie od tego czasu rósł kult poezji Norwida, po którą po dziś sięgają inni artyści, zaś badacze nieprzerwalnie analizują treści jego dzieł.

 

English version

 

24 September – 200th anniversary of the birth of Cyprian Kamil Norwid
„The son shall pass the writtng, but you shall remember, grandson. „

 

Cyprian Kamil Norwid was born on September 24, 1821 in the Mazovian village of Laskowo-Głuchy. He was a thinker, versatile artist, draftsman, sculptor and poet. He is one of the most tragic figures in Polish and world literature. He belonged to the second generation of Romantics. As a child he survived the November Uprising. He made his debut as a poet in 1840 with the anonymous lyric „My Last Sonnet” published in the periodical Piśmiennictwo Krajowe . Although success was prophesied for him by the poet Antoni Czajkowski – „Eagle Norwid, your age, what goes. . . ” Norwid decided to leave Poland.

 

Norwid was very proud of his ancestral roots. He came from a noble family of the Topór coat of arms, and his mother came from the Sobieski family. Orphaned by his mother at the age of four, he and his three siblings were placed by his father in the care of his great-grandmother Hilaria Sobieska, who died in 1830. At that time, the November Uprising was in progress. Norwid’s father died five years later. However, the children did not inherit their father’s estate, and its land holdings were eventually taken away by the tsarist administrators. Thereafter, Norwid was to struggle with a lack of money throughout his life.

In 1837 Norwid began to study painting in Warsaw, and although he participated in the cultural life of the city, he did not belong to the Warsaw bohemia. In 1842 he decided to go abroad to continue his study of the fine arts.
He first moved to Vienna and later went to Florence where he trained as a painter and sculptor. It was there that he met Maria Kalergis, a wealthy half-Polish woman who was considered a great beauty. She traveled around Europe and had a circle of numerous admirers, including the young Norwid. However, It was a long-standing unrequited love. But despite his lack sufficient financial resources, the poet followed his beloved wherever she went.

In 1846 he followed her to Berlin. There he attended lectures as a freelance student and at the same time began to maintain contacts with the local Polish diaspora. He was arrested by authorities for his contacts with various emissaries, and imprisoned for several weeks. While incarcerated, he likely developed an ear infection and began to have hearing problems. After his release, he traveled to Belgium, where he continued his painting studies.

The following year Norwid set off for Rome, where his muse was staying at the time. In Rome, he met Jan Bohdan Zaleski, Zygmunt Krasiński (who helped him financially for many years), and Adam Mickiewicz. Early in 1849 he went to Paris, where he had the opportunity to meet Juliusz Słowacki and Fryderyk Chopin, who were near the end of their lives. He dedicated „Black Flowers” to them, a series of essays that evoked memories of previous conversations with them. Interestingly, one work in the collection had an Irish-related theme. Among the stories of dying friends, he included a poignant short story of a woman he remembered while traveling together across the Atlantic. Although he didn’t exchange a single word with her, he wrote that she was probably Irish and died on the voyage.

In Paris, Norwid supported himself mainly through odd jobs as an artist, but he regularly lacked the basic necessities of life. It was not until 1851 that he managed to publish a few works in the Poznań-based periodical Goniec Polski, but they received harsh reviews by critics. In 1852, he decided to set out to conquer America. He made his way via London to the United States, where he eventually found employment in a graphic design studio in New York.

He missed Europe, however, and in 1854 he returned and settled again in Paris, where he continued to lead a life of poverty and supported himself mainly through his artwork. In 1855, he personally participated in Mickiewicz’s funeral. During this period in Paris he constantly strove to have his works published in Poland.

In 1858, he defended visual arts against the arguments of journalist and critic Julian Klaczko, who denied their significance in Poland’s national life: „We are Slavs and we can only be masters of the Word! Poland has been victorious for centuries not with a brush and chisel, but with a cross and a sword.” Norwid responded to Klaczko with the pamphlet „O sztuce Polaków” („On the Art of Poles”), in which he argued that all the arts, not just the written word, were the guides of the nation. A few years earlier he had formulated a similar thesis in his epic poem „Promethidion”, published in 1851, presenting Polish art „as a banner on the works of human towers”.

(. . . ) “So I am sad
That in Mazovia, not a single canvas
It is not a banner of art– that, it is a punch
In Krakow the stone forgot the conversation” ( . . .)

In the early 1860s in Paris, he gave a series of lectures on Juliusz Słowacki at the Polish Reading Room. This bolstered his finances, and supplemented with financial help from his cousin, he was able to cover living expenses. At that time in Poland, the so-called “January Uprising” was in progress. However, due to health reasons, he decided to not return to Poland, but became an ardent defender of the Polish cause from abroad.

On September 19, 1863, insurgents made an unsuccessful attempt on Governor Berg, dropping a bomb from a window of the Zamoyski Palace in Krakowskie Przedmieście in Warsaw. In retaliation, the Russians demolished the palace, throwing onto the pavement the piano on which Fryderyk Chopin had played during his stay in Warsaw. This event was commemorated by Norwid in his poem „Chopin’s Piano”, published in 1865.

(. . . ) “The town house caught fire, died down,
Then flared up again – And there – Under the wall
Saw the foreheads of widows in mourning
Pushed back by rifle butts –
And again, smoke-blinded, I saw,
As it moved past the portal, the pillars,
A contraption that looked like a coffin
They were heaving out … crashing and crushing – your piano!” (. . . )*

In 1863 a volume of his poetry was published in Leipzig, containing, among others, the aforementioned „Promethidion”, „Quidam” and the drama „Krakus” (about a „quiet man” of the people, who embodies the highest spiritual values). Unfortunately, this volume and his book The Thing About Freedom of Speech went unnoticed. Despite struggling to earn a living, he continued to write, believing that „the son will pass the writing, but you will remember, grandson.”

In France he found success as a print maker after several of his etchings were published, and he was accepted into the Society of Artists. However, in Poland he still could not gain recognition as a poet. Over time, he fell into increasing poverty, lived in seclusion, but did not stop creating. In the Polish shelter in Ivry for poor emigrants, veterans, and orphans, where he lived the last six years of his life, he died on May 23, 1883. But it was not until 2001 that Cyprian Kamil Norwid was symbolically buried in Poland, in the so-called “Crypts of the Bards” at Wawel Cathedral in Krakow, alongside fellow poets Adam Mickiewicz and Juliusz Słowacki.

Norwid was a poet-mystic. The mystics noted the deepest truths. They revealed them only to a few and used a language understood only by the initiated. Norwid did not fit into the framework created by either the Romantic or Positivist poets. Rather, he used symbols and understatements, which made his poetry too incomprehensible for contemporary audiences. Sadly, only a fraction of his work was published during his lifetime. Also tragic, shortly after his death, during the cleaning out his room at the Polish shelter, much of his work and graphic works were burned.

He was rediscovered as a poet at the beginning of the 20th century by Zenon Przesmycki (Miriam), another poet and literary and artistic critic of the Young Poland movement, who started publishing his works. It was from this time that the cult of Norwid’s poetry grew, and his body of work continues to exert an influence today on poets and artists, while scholars continue to analyze the content and deeper meaning of his works.

 

Autor/Author: Beata Bieniada

Tłumaczenie/English Translation: Robert Bodrog

 

 

 

The article was created thanks to funding from the Polish Department of Cooperation with Polish and Poles abroad of the Ministry of Foreign Affairs.

 

 

Źródła/Sources:

Zdjęcia/Photos:

  1. Cyprian Kamil Norwid, dagerotype, autor nieznany/ author unknown, Wikimedia, domena publiczna/public domain.

 


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.