Mężczyzna, który zabił swojego sąsiada, uderzając go raz w głowę podczas niesprowokowanego ataku, został skazany na sześć lat więzienia. Oskarżony miał 24 wcześniejsze wyroki, w 2012 r. skazany był przez tego samego sędziego. Po długim i bolesnym procesie sąd ogłosił wyrok, jednak bliscy ofiary zapowiadają apelację, uznając karę za rażąco łagodną.
Wieczorem w sobotę 29 lipca 2023 r. Martin Lynn (33 l.) wybrał się ze swoją dziewczyną do kina w centrum Dublina na film „Oppenheimer”. Później para wzięła taksówkę do domu na Larkhill Road, Whitehall, w dublińskiej dzielnicy Santry, gdzie Lynn mieszkał z rodzicami.
Taksówka zatrzymała się przed domem, a jego dziewczyna otworzyła drzwi w momencie, gdy po stronie pasażera przejeżdżał motocyklista. Mężczyzna zatrzymał się, ale nie zdjął kasku, przez co nie można było go zidentyfikować.
Motocyklista zsiadł z pojazdu, podszedł do pary i zadał Martinowi Lynnowi silny cios w głowę. Lynn upadł na ziemię i stracił przytomność. Został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł dwa dni później.
Sprawcą okazał się Christopher O’Neill (31 l.), sąsiad z tej samej ulicy, choć nie ma żadnych dowodów na to, że mężczyźni wcześniej się znali lub mieli jakikolwiek kontakt.
Wkrótce po zdarzeniu na podjeździe O’Neilla zauważono motocykl podobny do tego, który widziano na miejscu ataku. Jednak z powodu przedłużającego się śledztwa O’Neill został aresztowany dopiero 5 grudnia 2023 roku.
W grudniu 2024 r. postawiono mu zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci, a termin procesu wyznaczono na początek 2026 roku. Jednak 19 grudnia 2025 roku O’Neill przyznał się do winy w sprawie o nieumyślne spowodowanie śmierci.
Zgodnie z irlandzkim prawem skazanie za morderstwo wymaga udowodnienia zamiaru lub premedytacji w celu zabicia lub spowodowania poważnej krzywdy, a wyrok jest wtedy obligatoryjnie dożywotni. Natomiast zarzut „manslaughter” (nieumyślne spowodowanie śmierci) nie wymaga udowodnienia zamiaru zabicia, choć działania sprawcy doprowadziły do śmierci człowieka.
Prokuratorzy często akceptują przyznanie się do manslaughter, gdy udowodnienie zamiaru w sprawie o morderstwo jest niepewne, aby uniknąć ryzyka uniewinnienia. Irlandzkie prawo nie określa minimalnego ani maksymalnego wymiaru kary za manslaughter. Choć teoretycznie grozi za nie kara dożywocia, sądy wymierzają bardzo różne kary w zależności od okoliczności i stopnia winy.
W swoich uwagach przed ogłoszeniem wyroku 15 stycznia 2026 r. sędzia prowadzący sprawę powiedział, że trudno zrozumieć, dlaczego O’Neill, mający 24 wcześniejsze wyroki, zaatakował Martina Lynna.
Sędzia zauważył, że nie było żadnej prowokacji, a motyw działania O’Neilla pozostaje niejasny: „Sąd może jedynie zakładać, że oskarżony poczuł, iż jego droga została częściowo zablokowana przez taksówkę i wysiadających ludzi, co go rozwścieczyło”.
Sędzia ustalił karę wyjściową na 8,5 roku więzienia, którą następnie obniżył do 6 lat, biorąc pod uwagę okoliczności łagodzące.
Ironią losu jest fakt, że O’Neill został w tym tygodniu skazany przez tego samego sędziego, który orzekał w jego sprawie w 2012 r., gdy jako 17-latek prowadząc jeepa, próbował z premedytacją potrącić mężczyznę. Według artykułu opublikowanego 8 grudnia 2012 r. w „Irish Independent”, O’Neill, mając 18 lat, przyznał się przed Dublin Circuit Criminal Court do narażenia życia i niebezpiecznej jazdy w związku ze zdarzeniem na Swords Road w Santry 1 sierpnia 2012 roku.
W tamtym czasie O’Neill miał już siedem wcześniejszych wyroków. Według artykułu, sędzia „nałożył karę trzech lat pozbawienia wolności, ale zawiesił ostatnie dwa lata ze względu na młody wiek O’Neilla”.
Siostra Martina Lynna, Sharon Lynn, w swoim oświadczeniu, które odczytała w sądzie, opisała swojego jedynego brata jako łagodnego i wrażliwego człowieka, który wyrósł na szanującego innych, szczęśliwego młodego mężczyznę, nigdy niemającego konfliktów. „Żył ostrożnie i odpowiedzialnie” oraz „nie zrobił nic, by zasłużyć na to, co się stało”.(…) „Uszkodzenia jego mózgu były całkowicie katastrofalne”. Dodała, że ona i jej rodzina „żyją w koszmarze od 899 dni”– odnosząc się do czasu, jaki upłynął od zdarzenia do dnia ogłoszenia wyroku 16 stycznia.
Matka ofiary, Sadie Lynn, w swoim oświadczeniu odczytanym przez prokuratora Garetta, napisała, że było to najtrudniejsze w życiu, co kiedykolwiek musiała napisać. „Jej syn miał przed sobą świetlaną przyszłość i rozpoczął nową pracę w Santry Sports Clinic, ale „wszystko to zostało mu odebrane”. (…) „Myśl, że już nigdy nie będziemy wspólnie obchodzić świąt ani urodzin, jest rozdzierająca. Myśl, że wszystko wydarzyło się tuż przed naszym domem, czyni to jeszcze gorszym. (…) Nasza rodzina już nigdy nie będzie taka sama”.
Według artykułu opublikowanego w „Irish Daily Star” 16 stycznia 2026 r. rodzina Lynnów zamierza odwołać się od wyroku, uznając go za zbyt łagodny.
RK
FOTO: Sąd Karny w Dublinie, Wikimedia, Stephenjudge, domena publiczna CC BY-SA 3.0






