Irlandzcy kierowcy od dawna wiedzą, że płacą jedne z najwyższych cen paliw w Europie, ale najnowszy wzrost globalnych kosztów ropy – napędzany rosnącymi napięciami między Stanami Zjednoczonymi a Iranem – uwydatnił, jak dużą część ceny każdego litra stanowią podatki. Jeszcze przed ostatnimi podwyżkami Irlandia zajmowała czołowe miejsca w unijnych zestawieniach podatków paliwowych, gdzie akcyza, opłaty węglowe i VAT stanowiły ponad połowę ceny detalicznej płaconej przez konsumentów na stacjach.
Wysokie podatki ujawnione w czasie skoku cen ropy
Wraz ze wzrostem cen ropy do poziomów ostatnio notowanych pod koniec 2022 r. – Brent Crude, ropa, wg której ustala się globalne ceny paliw, kosztowała w poniedziałek 9 marca około 107 USD za baryłkę (w porównaniu z ok. 72 USD za baryłkę 27 lutego br., przed wybuchem wojny) – wpływ na irlandzkich konsumentów był natychmiastowy. Ceny benzyny i diesla gwałtownie skoczyły, wywołując frustrację społeczną i ponownie kierując uwagę opinii publicznej na państwowy system cenowy oparty na wysokich podatkach.
Analitycy zauważają, że Irlandia już wcześniej miała jedno z najwyższych obciążeń podatkowych na paliwa drogowe w UE (trzecie najwyższe dla benzyny i wspólnie najwyższe dla diesla), co sprawia, że kierowcy są szczególnie narażeni na globalne wahania cen.
Na stacjach benzynowych w całym kraju skutkiem są najszybsze wzrosty cen od wielu lat, co zwiększa presję finansową na gospodarstwa domowe i wywołuje nową debatę o tym, jak Irlandia opodatkowuje paliwa oraz dlaczego irlandzcy konsumenci płacą proporcjonalnie więcej podatków paliwowych niż większość Europejczyków.
Rząd odrzuca apele o obniżki podatków
Irlandzki rząd jednak nie wykazuje chęci do interwencji. Pomimo narastających apeli ze strony kierowców, przewoźników i społeczności wiejskich, ministrowie wykluczyli tymczasowe obniżki podatków lub nadzwyczajne środki pomocowe.
Jak podaje „The Irish Examiner”, minister wydatków publicznych Jack Chambers wykluczył kredyty energetyczne i obniżki akcyzy, oskarżając niektóre firmy o „oportunizm” i dopuszczanie się „windowania cen” w obliczu trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Cytowany również przez serwis rte.ie minister Chambers powiedział: – Uważam, że w tym kontekście interwencja byłaby niewłaściwa, skoro nie wiemy, jak sytuacja będzie się rozwijać w nadchodzących tygodniach i miesiącach.
Minister dodał, że rząd rozumie, iż gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa „mogą odczuwać silną presję w nadchodzących dniach”, ale każda reakcja musi być rozważna.
Stanowisko rządu jest takie, że obniżki podatków byłyby kosztowne (z powodu utraty wpływów), nieskuteczne i potencjalnie szkodliwe w dłuższej perspektywie. Dla gospodarstw domowych, które z dnia na dzień obserwują rosnące rachunki za paliwo, takie argumenty nie przynoszą jednak pocieszenia.
Konsumenci pytają, dlaczego płacą tak dużo
Jasne jest jedno: najnowszy wzrost cen uwypuklił nadmierne opodatkowanie paliw w Irlandii. Wielu konsumentów, którzy wcześniej traktowali wysokie ceny jako nieunikniony element życia w Irlandii, zaczyna teraz pytać, dlaczego państwo zabiera tak dużą część z każdego sprzedanego litra.
To smutne, że dopiero globalny szok cenowy uświadomił irlandzkim konsumentom, jak wiele już płacą za benzynę i olej napędowy – oraz jak duża część tej ceny to podatki pobierane przez rząd, który jak dotąd odmówił interwencji i podjęcia działań, które mogłyby choć o kilka centów obniżyć ceny detaliczne. Tymczasem w miniony weekend cena diesla przekroczyła próg 2 euro na kilku stacjach w całym kraju, a benzyna niewiele jej ustępuje.
RK
FOTO: reddit.com, crazyeyesk20




