Studia tatuażu bez nadzoru budzą obawy zdrowotne

Gdy u 34‑letniego Polaka dwa lata po wykonaniu czerwonego tatuażu pojawiła się ciężka reakcja immunologiczna, lekarze znów stanęli przed znanym im problemem: nie byli w stanie ustalić, co dokładnie zawierał użyty do tatuażu tusz. Przypadek ten, opisany niedawno przez ekspertów medycyny, podkreśla rosnące obawy dotyczące chemicznych zagrożeń ukrytych w pigmentach do tatuażu oraz braku regulacji w wielu krajach, z Irlandią włącznie.

W 2022 r. Unia Europejska zaostrzyła przepisy dotyczące tuszów do tatuaży, ograniczając w nich zawartość składników, które mogą przyczynić się do rozwoju raka, reakcji alergicznych i toksyczności narządów. Poza UE nadzór pozostaje jednak niespójny. W wielu krajach pigmenty mogą legalnie zawierać związki, które są już zakazane w kosmetykach, farbach czy zabawkach dla dzieci.

Objawy polskiego pacjenta były dramatyczne: bolesny obrzęk, stwardniała skóra i przewlekły stan zapalny ograniczony do czerwonych fragmentów tatuażu. Mimo to lekarze nie byli w stanie zdobyć próbki użytego tuszu, co uniemożliwiło zbadanie go pod kątem toksycznych składników – to częsta przeszkoda w podobnych przypadkach.

Okazuje się, że czerwone pigmenty są szczególnie problematyczne – często zawierają związki na bazie rtęci lub syntetyczne barwniki, które mogą rozkładać się na substancje rakotwórcze pod wpływem światła słonecznego lub lasera.

Naukowcy ostrzegają, że tusze do tatuażu często zawierają konserwanty, rozpuszczalniki i barwniki, które nigdy nie zostały ocenione pod kątem wstrzykiwania do ludzkiej skóry. Pigmenty mogą migrować przez układ limfatyczny, jednak długoterminowe skutki zdrowotne pozostają nadal słabo poznane. Choć zaktualizowane przepisy UE stanowią krok naprzód, globalny rynek tatuażu wciąż jest mozaiką dobrowolnych standardów i nieznanego ryzyka.

Mimo tych obaw i ryzyka, tatuaże cały czas są popularne. Kiedyś kojarzone z marynarzami, żołnierzami i subkulturami przestępczymi, w ostatnich dekadach stały się zjawiskiem mainstreamowym w Europie i Ameryce Północnej. Według Eurostatu ok. 12 proc. mieszkańców UE ma przynajmniej jeden tatuaż. W grupie wiekowej 18-35 lat odsetek ten jest dwukrotnie wyższy.

Według danych branżowych w Rep. Irlandii działa obecnie ponad 80 salonów tatuażu i piercingu, z czego ponad 80 proc. to jednoosobowe działalności. Tymczasem Rep. Irlandii nadal nie posiada żadnego systemu licencjonowania ani regulacji dotyczących tatuażu czy piercingu, a pracownicy nie muszą spełniać żadnych minimalnych wymogów szkoleniowych ani prawnych ani uznania kwalifikacji osób wykonujących tatuaże przed otwarciem studia. Choć projekt wytycznych higienicznych powstał już w 2015 r., do dziś ma jedynie charakter doradczy, a nie prawnie wiążący.

POLECAMY:  Nowe prawo najmu od 1 marca: kto zyska, kto straci

Ten brak regulacji i nadzoru wyraźnie kontrastuje z kilkoma krajami UE, które wprowadzają surowe zasady dotyczące tatuaży, w tym minimalne standardy szkolenia, certyfikację higieniczną i ograniczenia wiekowe. Dla przykładu, Wielka Brytania – mimo własnych niespójności regulacyjnych – wymaga, by studia tatuażu posiadały licencję lokalnych władz i przechodziły kontrole sanitarne.

Brak nadzoru nad salonami tatuażu budzi obawy specjalistów zdrowia publicznego, zwłaszcza że tatuaże stają się coraz bardziej powszechne. Jednak bez obowiązkowych szkoleń z zakresu kontroli zakażeń, patogenów przenoszonych przez krew czy bezpiecznych praktyk, klienci muszą polegać wyłącznie na profesjonalizmie i dobrowolnych standardach poszczególnych artystów.

Apel o regulacje pojawia się regularnie. Organizacje branżowe i część praktyków argumentują, że odpowiednie licencjonowanie chroniłoby zarówno klientów, jak i rzetelnych artystów. Jednak prace legislacyjne utknęły, a rząd nie wykazuje zamiaru wprowadzenia nowych przepisów.

Do czasu wprowadzenia formalnego nadzoru, eksperci radzą osobom rozważającym tatuaż, by dokładnie sprawdzały studia, pytały o praktyki higieniczne i nie zakładały, że standardy zawodowe są egzekwowane prawnie. A przede wszystkim – by świadomie badać ryzyka związane z chemikaliami w tuszu, który pozostanie pod skórą przez wiele lat.

KZ