Planszówka o „The Troubles” ponownie wywołuje oburzenie

Przez trzy dekady Irlandia Północna żyła w cieniu brutalnego konfliktu o podłożu etniczno-politycznego, łagodnie nazwanego „The Troubles” choć trudno o bardziej eufemistyczne określenie wojny domowej. Od końca lat 60. aż do podpisania Porozumienia Wielkopiątkowego w 1998 roku zginęło w tym konflikcie ponad 3 500 osób, a dziesiątki tysięcy zostało rannych.

Społeczności zostały rozbite, ruchy na rzecz praw obywatelskich ścierały się z kampaniami paramilitarnymi, a codzienność kształtowały strach, militaryzacja i polityczny impas. Konflikt wywołał też masową migrację – rodziny uciekały do innych części Wielkiej Brytanii, Rep. Irlandii, Stanów Zjednoczonych i dalej. Jego wpływ kulturowy sięgał daleko poza region: nawet popularna grupa Boney M zamieniła ten burzliwy okres w przebój list przebojów, wydając w 1977 roku utwór „Belfast”.

Na tym tle próba amerykańskiej firmy, by wykorzystać historyczny konflikt jako podstawę gry planszowej, wywołała w Irlandii Północnej powszechne oburzenie i dyskusję trwającą od 2021 r. a rozgorzałą na nowo po tym, jak ogłoszono możliwość zakupu w przedsprzedaży strategicznej gry „The Troubles: Shadow War in Northern Ireland 1964-1998”, stworzonej przez firmę Compass Games z Connecticut wydawcę specjalizującego się w planszowych symulacjach konfliktów.

Gra przeciwstawia sobie frakcje takie jak Irlandzka Armia Republikańska, armia brytyjska, Królewska Policja Ulsteru (poprzedniczka Police Service of Northern Ireland) oraz inne probrytyjskie paramilitarne grupy „lojalistów”. Gracze mogą podkładać bomby, negocjować polityczne porozumienia i próbować „wygrać” konflikt w czasie ok. sześciu godzin, używając kości, znaczników i talii 260 kart.

Projektant gry, szkocki nauczyciel Hugh O’Donnell, przygotował niespodziewanie obszerny zestaw zasad, liczący ponad 200 stron. Gra śledzi wydarzenia historyczne od projektu ustawy o samorządzie Irlandii z 1886 roku, przez podział wyspy po jej uzyskaniu niepodległości od Wielkiej Brytanii, aż po współczesny konflikt.

Gracze wybierają frakcje – siły bezpieczeństwa, IRA, grupy lojalistyczne lub partie polityczne – i poruszają się po zmieniającym się krajobrazie politycznym i militarnym. Karty narracyjne obejmują osiem historycznych „epok”, od „krwawych lat” początku lat 70., przez strajki głodowe, po kampanię bombową IRA na terenie Wielkiej Brytanii.

Elementy gry obejmują niebieskie kostki reprezentujące oddziały RUC, czarne ośmiokąty symbolizujące jednostki IRA, beżowe znaczniki dla żołnierzy brytyjskich oraz kolorowe żetony dla frakcji politycznych. Z zasadami powiązana jest także historyczna księga scenariuszy.

POLECAMY:  Brak setek euro w bankomatach

Gra wciąż jest w fazie rozwoju i do premiery miną jeszcze lata, ale sama wiadomość o jej istnieniu wywołała natychmiastowy sprzeciw. Organizacje reprezentujące ofiary ostrzegły, że projekt może ponownie traumatyzować ocalałych i trywializować konflikt, którego dziedzictwo jest wciąż głęboko odczuwalne.

Cytowany w artykule brytyjskiego dziennika „The Guardian z 23 stycznia br. Kenny Donaldson z South East Fermanagh Foundation powiedział, że projekt „upraszcza bardzo złożoną kwestię” i może „umniejszać cierpienie”. Zastanawiał się również, jak Amerykanie zareagowaliby na grę planszową o atakach z 11 września 2001 roku, w której pojawia się „terrorysta‑pilot morderca”.

Compass Games, znane z historycznych symulacji wojennych, umieściło tytuł w przedsprzedaży na swojej stronie internetowej za 85 dolarów, po czym się wycofało, podkreślając, że gra jest daleka od ukończenia. Założyciel firmy, Bill Thomas, stwierdził, że celem jest edukacja, a nie wykorzystywanie tragedii: „Chodzi o ochronę historii, a nie o robienie sobie z niej żartów” – bronił idei gry Thomas.

Thomas argumentuje też, że młodzi Amerykanie wiedzą niewiele o konflikcie, a interaktywne opowiadanie historii może pomóc zachować pamięć. Krytycy odpowiadają jednak, że zamienianie traumy w rozrywkę grozi otwarciem starych ran w społeczeństwie, które wciąż żyje w cieniu przeszłości.

Reakcje na projekt Compass Games przypominają, że „The Troubles” nie są zamkniętym rozdziałem, który można swobodnie przenosić na planszę. To historia, która nadal żyje w ludziach, ich traumach i wspomnieniach. Dlatego każda próba jej uproszczenia nawet w imię edukacji musi liczyć się z tym, że dla wielu osób konflikt to wciąż bolesne i zbyt osobiste wspomnienie, by stało się tematem gry.

RK

FOTO: facebook.com/theplayersaid