Kobiety coraz częściej kupują mieszkania na własną rękę

Coraz więcej kobiet niż mężczyzn kupuje nieruchomości samodzielnie – i wszystko wskazuje na to, że trend ten będzie się umacniał.

Przez większość XX w. pomysł, by kobieta w Irlandii kupiła dom na własną rękę, był niemal nie do pomyślenia. Choć dziś brzmi to niewiarygodnie, aż do lat 70. samotna kobieta potrzebowała podpisu męża lub męskiego krewnego, aby uzyskać kredyt hipoteczny. Dodatkowo tzw. „marriage bar” zmuszał kobiety zatrudnione w sektorze publicznym do rezygnacji z pracy po ślubie, pozbawiając je długoterminowej stabilności finansowej. Nawet gdy małżeństwa składały wspólne wnioski, dochód żony często był ignorowany. Posiadanie domu było domeną mężczyzn, a miejsce kobiety widziano w domu – ale niekoniecznie w „jej własnym” domu.

Pół wieku później sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Kobiety kupujące nieruchomości samodzielnie stanowią zauważalną część irlandzkiego rynku, a agenci nieruchomości potwierdzają, że ten trend rośnie. Jeden z dublińskich agentów przeanalizował sprzedaż z dwóch lat i ustalił, że 76 proc. jego klientów w ubiegłym roku stanowili kupujący po raz pierwszy. Ponad połowa z nich kupowała samodzielnie, a 53 proc. tej grupy stanowiły kobiety.

Profil tych kupujących nie odzwierciedla jednak ogółu pracujących kobiet. Najczęściej są to osoby po trzydziestce, zatrudnione w dobrze płatnych sektorach, takich jak technologie, prawo, usługi finansowe czy księgowość. Wiele z nich dysponuje oszczędnościami pozwalającymi zmniejszyć wysokość kredytu – a czasem nawet kupić nieruchomość bez konieczności pełnego finansowania bankowego. To zatem finansowo uprzywilejowana mniejszość.

Ich sytuacja wyraźnie kontrastuje z wyzwaniami, z jakimi mierzą się przeciętni kupujący w Irlandii. Według Banking and Payments Federation of Ireland (BPFI), osoby kupujące po raz pierwszy stanowią obecnie większość nabywców, ale dostępność cenowa wciąż się pogarsza. Średnia wysokość kredytu dla takiego kupującego wzrosła do prawie 315 000 euro – to najwyższy poziom w historii.

Przy obecnych zasadach kredytowania, pozwalających pożyczyć maksymalnie czterokrotność rocznego dochodu, osoba kupująca samodzielnie musiałaby zarabiać ok. 80 000 euro rocznie i posiadać wkład własny w wysokości ok. 31 500 euro, aby uzyskać taki kredyt. Dla par sytuacja jest łatwiejsza – mogą łączyć dochody i tym samym zwiększyć zdolność kredytową.

POLECAMY:  Nowe pociągi DART+ dopiero w 2027 rok

Banki mogą jednak udzielać ograniczonej liczby wyjątków, pozwalając niektórym klientom pożyczyć 4,25–4,75 razy roczny dochód. Choć zwiększa to budżet kupującego o dziesiątki tysięcy euro, oznacza też wieloletnie zobowiązanie – kredyt na 25–30 lat lub dłużej, co dla wielu osób jest poważną decyzją, niezależnie od płci czy stanu cywilnego.

Dla osób o stabilnych, dobrze płatnych posadach zakup nieruchomości nadal wydaje się racjonalną decyzją długoterminową, zwłaszcza że prognozy wskazują na dalszy wzrost cen. A dla rosnącej grupy kobiet kupujących samodzielnie ma on również wymiar symboliczny – oznacza poziom niezależności finansowej, o jakim ich babki mogły tylko marzyć.

Wzrost liczby młodych kobiet kupujących domy w pojedynkę to zjawisko wyraźne i pozytywne, odzwierciedlające większą autonomię ekonomiczną i zmieniające się normy społeczne. Jednak ta grupa reprezentuje jedynie niewielki, zamożny segment pracujących kobiet w Irlandii. W praktyce posiadanie domu – niezależnie od płci – pozostaje dostępne głównie dla osób o wysokich zarobkach, stabilnym zatrudnieniu i znaczących oszczędnościach. Na irlandzkim rynku nieruchomości to wciąż przede wszystkim możliwości finansowe, a nie płeć, decydują o tym, kto może sobie pozwolić na zakup – i nic nie wskazuje, by miało się to szybko zmienić.

RB