„Łowcy butelek” dewastują Dublin. Rosną koszty sprzątania

Kiedy Irlandia w lutym 2024 r. w końcu uruchomiła długo zapowiadany system kaucyjny Re‑Turn, okrzyknięto go spóźnionym, ale potrzebnym triumfem ekologicznym. Inne kraje UE stosowały podobne rozwiązania od dekady lub dłużej, a irlandzkie opóźnienie przedstawiano jako szansę na szybkie i zdecydowane nadrobienie zaległości. Politycy i organizacje ekologiczne chwaliły inicjatywę jako nowoczesne, przyjazne środowisku narzędzie, które miało ograniczyć ilość plastiku i zmienić nawyki mieszkańców w kierunku bardziej odpowiedzialnej gospodarki odpadami.

Jednak teraz, dwa lata od uruchomienia programu, centrum Dublina zmaga się z nieoczekiwanym i bardzo niepokojącym skutkiem ubocznym: masowym rozgrzebywaniem koszy ulicznych przez osoby rozpaczliwie szukające plastikowych butelek objętych kaucją. To, co miało być czystym i sprawnym systemem recyklingu, zamieniło się w chaotyczny nocny rytuał, który – jak powiedział dyrektor Dublin City Council Richard Shakespeare – pozostawia ulice stolicy wyglądające „jak po wybuchu bomby”.

Kaucja w wysokości 15 eurocentów za każdą plastikową butelkę stworzyła nową mikro‑gospodarkę – taką, na której niektórzy najbardziej potrzebujący zaczęli polegać. W niedawnym wywiadzie dla „Irish Independent” Shakespeare opisał sceny, w których ludzie przewracają worki na śmieci, wyłamują zamki w koszach ulicznych, a nawet zdobywają klucze do miejskich pojemników, by dostać się do odpadów zanim pojawią się ekipy sprzątające. Efekt to śmieci rozrzucone po chodnikach, ulicach i witrynach sklepów – często zaledwie kilka minut po tym, jak służby miejskie zakończyły sprzątanie danego obszaru.

Konsekwencje finansowe są ogromne. Dublin City Council szacuje, że sprzątanie bałaganu spowodowanego przez „łowców butelek” będzie kosztować od 500 tys. do 1 mln euro rocznie – środki, które trzeba będzie zabrać z innych pilnie potrzebnych usług publicznych.

Poza kosztami i szpecącym miasto bałaganem, rozgrywa się tu także ludzki dramat. Fakt, że tak wiele osób czuje się zmuszonych do grzebania w śmieciach w poszukiwaniu kilku plastikowych butelek, świadczy o poziomie desperacji, którego żadna współczesna europejska stolica nie powinna ignorować.

Paradoks polega na tym, że system Re‑Turn miał ograniczać zaśmiecanie, promować recykling i zachęcać do odpowiedzialnej konsumpcji. Tymczasem niechcący doprowadził do powstania gór porozrzucanych odpadów i nałożył na miasto nowe, ogromne koszty.

Po dwóch latach od jego wdrożenia, efekty są trudne do przeoczenia: program, który miał oczyścić irlandzkie ulice, prawdopodobnie generuje dziś więcej bałaganu, niż zapobiega. A za każdym przewróconym workiem na śmieci kryje się przypomnienie o społecznych i ekonomicznych problemach, które skłaniają ludzi do poszukiwania kilku centów w plastikowych „skarbach”.

AD

POLECAMY:  Miliony euro nieodebranych kaucji