Musk grozi zakupem Ryanaira – żart czy plan?

W tym tygodniu wybuchła transatlantycka wojna na słowa między dyrektorem generalnym Ryanaira Michaelem O’Learym a miliarderem technologicznym Elonem Muskiem, zamieniając to, co zaczęło się jako spór o pokładowe usługi WiFi, w wielkie publiczne widowisko.

Kłótnia rozpoczęła się, gdy O’Leary odrzucił lotniczą usługę Starlink Muska, która umożliwiłaby pasażerom dostęp do internetu podczas lotu, jako zbyt kosztowną i zbyt ciężką dla słynnie oszczędnych operacji Ryanaira.

Musk odpowiedział na platformie społecznościowej X (dawniej Twitter), której jest właścicielem, oskarżając O’Leary’ego o „dezinformację”.

Szef Ryanaira, który nigdy nie przepuszcza okazji do ciętej riposty, podkręcił atmosferę, nazywając Muska „idiotą” w wywiadzie radiowym – a później, jeszcze barwniej, określił go jako „Twitshit”.

Przy okazji: choć część komentujących sądziła, że O’Leary sam wymyślił to słowo, termin „twitshit” nie jest nowy – pojawiał się w internetowych słownikach slangu już ponad dekadę temu, choć jego użycie ograniczało się głównie do żargonu internetowego, a nie języka codziennego.

Zanim Musk przemianował platformę Twitter na „X” w lipcu 2023 r., po jej zakupie w październiku 2022, publikowane przez użytkowników nazywało się i nadal nazywa się „tweetami”. Według istniejących definicji slangu „twitshit” odnosi się do irytujących lub bezsensownych tweetów; osoby, które takie treści publikują; albo kogoś, kto tweetuje, siedząc w toalecie. Zawiera też brytyjskie słowo „twit”, oznaczające głupca lub osobę nieudolną. W Wielkiej Brytanii używane jest od końca XIX i początku XX wieku i uchodzi za łagodną, lekko humorystyczną obelgę.

Po komentarzach O’Leary’ego, Musk podkręcił dramatyzm i uruchomił żartobliwą ankietę, pytając swoich obserwujących, czy powinien kupić Ryanair.

Około trzy czwarte głosujących odpowiedziało, że tak.

Obecna szacunkowa wartość rynkowa Ryanaira przekracza 30 mld euro, co czyni go jedną z największych linii lotniczych w Europie. Jednak nawet dla Muska, którego majątek osobisty zmienia się wraz z ceną akcji Tesli, taka transakcja byłaby gigantycznym przedsięwzięciem.

Jeszcze większą przeszkodą byłyby jednak regulacje, a nie finanse. Zgodnie z zasadami własności linii lotniczych w UE, większość udziałów w każdej linii działającej w 27‑państwowym bloku musi należeć do obywateli UE lub państw członkowskich. Musk, obywatel USA i RPA, nie spełnia tego warunku. Choć niektóre kraje UE oferują ścieżki obywatelstwa poprzez inwestycje, proces ten nie daje gwarancji, a zakup linii lotniczej przez nowego właściciela i tak wymagałby zgody europejskich organów lotniczych.

POLECAMY:  Polska Szkoła ENE DUE RABE w Galway

O’Leary, który zbudował karierę na zamienianiu kontrowersji w marketingowe złoto, wykorzystał moment. Oficjalne konto Ryanaira na X ogłosiło we wtorek 20 stycznia żartobliwą „Wielką Wyprzedaż Idiotów”, wraz z rysunkiem przedstawiającym O’Leary’ego uderzającego Muska tabliczką „I ♥ Ryanair”. W ofercie znalazło się 100 tys. miejsc na loty od stycznia do marca za 16,99 euro, z zachętą: „kup teraz, zanim Musk kupi jedno”.

Internetowa sprzeczka zachwyciła obserwatorów mediów społecznościowych, ale analitycy lotniczy zauważają, że pod tą teatralnością kryje się realne napięcie: tanie linie lotnicze, takie jak Ryanair, działają na minimalnych marżach, a każdy dodatkowy koszt lub waga – w tym satelitarne WiFi – jest drobiazgowo analizowany. Decyzja o wprowadzeniu WiFi na pokładzie nie zapada bez bardzo dokładnych rozważań.

Musk tymczasem agresywnie próbuje wprowadzić Starlink do sektora lotnictwa komercyjnego jako część szerszej strategii zwiększania globalnego zasięgu, udziału w rynku i oczywiście zysków.

Na razie konflikt wydaje się bardziej rozrywką niż egzystencjalnym zagrożeniem czy starciem dwóch wielkich biznesowych tytanów. Fakty są takie: Musk nie kupi Ryanaira w najbliższym czasie, a O’Leary wygląda na całkowicie zadowolonego z trzymania miliardera na celowniku – zwłaszcza jeśli dzięki temu sprzeda się sporo dodatkowych biletów.

RK

FOTO: x.com/Ryanair