Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Zielona Wyspa wyjdzie z gospodarczego dołka, ale musimy być cierpliwi | ng24.ie

Zielona Wyspa wyjdzie z gospodarczego dołka, ale musimy być cierpliwi

Patrzymy w przyszłość z nadzieją, czekając na powrót normalności na irlandzkim rynku pracy. Na to przyjdzie nam jednak jeszcze trochę poczekać. Zgodnie z prognozami Economic and Social Research Institute (ESRI) stabilizacja nastąpi najwcześniej za dwa lata.

Wpływ pandemii koronawirusa na irlandzką gospodarkę wiązał się z gigantycznym wzrostem stopy bezrobocia. Ta po raz pierwszy w dziejach przekroczyła na Szmaragdowej Wyspie próg 20 procent. Nawet jeżeli wliczane są do niej osoby przebywające na przymusowym urlopie w związku z tymczasowym zamknięciem działalności, skala problemu jest bezprecedensowa.

Wszyscy z zapartym tchem czekamy, aż sytuacja ustabilizuje się na tyle, by branże najbardziej cierpiące wskutek pandemii COVID-19 mogły wrócić do normalnego funkcjonowania. Na chwilę obecną uniemożliwia to niepewna sytuacja epidemiologiczna, nawet mimo prowadzonych szczepień.

Samo wyjście na post-pandemiczną prostą będzie jednak dopiero początkiem odbudowywania rynku pracy. Najlepszym wskaźnikiem skuteczności podejmowanych działań będzie powrót poziomu bezrobocia do przedpandemicznych proporcji.

Jeżeli ktoś ma nadzieję, że nastąpi to jeszcze w tym roku, najnowszy raport ESRI skutecznie ją studzi. Zdaniem irlandzkich ekonomistów do końca 2021 roku bezrobocie nie spadnie poniżej poziomu 16 procent. I to mimo tego że nasza gospodarka miałaby zaliczyć ponad 4-procentowy wzrost w drugiej połowie tego roku – tak przynajmniej prognozują autorzy raportu.

Jakkolwiek już w najbliższym czasie stopa bezrobocia ma zacząć maleć, zdaniem ekspertów ESRI do poziomu zatrudnienia sprzed pandemii wrócimy najwcześniej w 2023 roku. Oczywiście nie ma gwarancji, że nie poczekamy jeszcze dłużej – wspomniany rok jest wariantem optymistycznym.

Instytut opisał przy tym inne problemy wynikające z pandemii, jak choćby kryzys na rynku mieszkaniowym. W związku z obniżeniem tempa pracy sektora budowlanego liczba nowych domów i mieszkań będzie znacznie niższa niż zaplanowano. Następstwem takiego stanu rzeczy będzie wzrost ich cen. Zdaniem ESRI mieszkaniowe perturbacje będą jednym z najdotkliwszych skutków koronakryzysu w Irlandii Północnej.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.