Nasza Gazeta w Irlandii Samoloty prawie zderzyły się nad Dublinem - Portal Polonii w IrlandiiPortal Polonii w Irlandii

Samoloty prawie zderzyły się nad Dublinem

hawker-539490_1280Dwa samoloty prawie zderzyły się ze sobą nad Dublinem. Mało brakowało, a doszłoby do prawdziwej katastrofy. Obie maszyny minęły się niemal dosłownie o włos. Jakkolwiek incydent miał miejsce na początku lutego, o niedoszłej katastrofie opinia publiczna dowiedziała się dopiero niedawno.

Wbrew pozorom przestrzeń powietrzna jest naprawdę zatłoczona. Może nie tak jak ulice miasta w godzinach szczytu, ale codziennie w jej obrębie przemieszcza się dużo samolotów. Przy tak dużym ruchu konieczne jest odpowiednie rozplanowanie trasy przelotu.

A nie zawsze jest to bułka z masłem. Niedawno przekonali się o tym kontrolerzy na lotnisku w Dublinie oraz piloci Ryanaira i Aer Lingusa. Ich samoloty o mało co nie zderzyły się w powietrzu. Niewiele brakowało, a mielibyśmy prawdziwą tragedię tuż nad samą stolicą Irlandii.

Zgodnie z procedurami lotniczymi, minimalna bezpieczna odległość, w jakiej powinny być oddalone od siebie maszyny wynosi ok. 300 metrów w pionie i  4,8 km w poziomie. Jak podaje „Irish Mirror”, w przypadku obydwu wspomnianych maszyn odległości te wynosiły – odpowiednio – 213 metrów i 1,6 kilometra.

Oznacza to, że o zderzeniu bądź jego uniknięciu decydowały dosłownie sekundy. Na szczęście piloci i kontrolerzy byli na tyle przytomni, by zapobiec ewentualnej katastrofie. Dzięki instrukcjom i odpowiednim, szybko wykonanym manewrom maszyny bezpiecznie się wyminęły.

Skutki ewentualnej kolizji mogłyby być tragiczne. Rozpędzone maszyny uderzyłyby w siebie z ogromną siłą. Kadłub zostałby doszczętnie rozcięty. Wielce prawdopodobne, że eksplodowałyby także zbiorniki z paliwem.

Nawet jeżeli eksplozji by nie było, nikt nie miałby szans na przeżycie. Pasażerowie, którzy przeżyliby samo zderzenie zginęliby przy uderzeniu w ziemię. W przypadku rozpędzonych samolotów nawet ledwo odczuwalne zahaczenie jednej maszyny o drugą mogłoby mieć fatalne skutki.

Na całe szczęście w przypadku Dublina możemy mówić w trybie przypuszczającym. Skończyło się tylko na strachu. Pasażerowie najprawdopodobniej nawet nie wiedzieli, że mogą być o włos od śmierci. Irlandczycy powinni wyciągnąć wnioski z tego incydentu i zrobić wszystko, by podobnie ryzykowne zdarzenia nie miały nigdy więcej miejsca.

Przemysław Zgudka


Redakcja portalu informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.