Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Północnoirlandzkie szpitale czeka rewolucja. Tak przynajmniej twierdzą politycy | ng24.ie

Północnoirlandzkie szpitale czeka rewolucja. Tak przynajmniej twierdzą politycy

 

Północnoirlandzcy politycy wreszcie zajęli się odkorkowywaniem naszych szpitali. Na redukcję kolejek i postawieniu kulejącego systemu na nogi ma być przeznaczone aż 700 mln funtów. Czy to znaczy, że rewolucja czai się tuż za rogiem?

Służba zdrowia w Irlandii Północnej jest znana z koszmarnie długiego czasu oczekiwania na wizytę lekarską. Monstrualnie długie kolejki dawały się we znaki jeszcze przed pandemią. Rekordziści czekają na wizytę nawet po kilka lat.

Jak nietrudno się domyśleć, nadejście pandemii koronawirusa było jak wrzucenie granatu do już i tak zdezelowanego sztabu głównego. Wiele pilnych zabiegów i konsultacji zostało odwołanych bądź przełożonych na odległe terminy. Koszmar czekających pacjentów stał się jeszcze bardziej odczuwalny.

Sytuacji tej nie można było dłużej ignorować bądź odsuwać na drugi plan. Zwłaszcza, że coraz bardziej odczuwalnie wychodzimy z pandemicznego kryzysu. Odciążone przychodnie i szpitale muszą zacząć obsługiwać pacjentów z normalną przepustowością, mierząc się z zaległościami spowodowanymi pandemią.

Temat gruntownego odnowienia służby zdrowia poruszył Robin Swann, wysuwając jednocześnie konkretne propozycje. Jak podaje „Belfast Telegraph”, północnoirlandzki minister zdrowia przedłożył północnoirlandzkiemu parlamentowi plan odkorkowywania lecznictwa warty 700 mln funtów. – Czas na rozmowy dobiegł końca. Teraz potrzebujemy zdecydowanych działań – powiedział Swann, cytowany przez północnoirlandzki portal.

Zgodnie z założeniami przedłożonego planu do marca 2026 roku długie kolejki mają przestać być problemem naszych lecznic. Zgodnie z obietnicami Swanna żaden pacjent nie ma być zmuszony do czekania na swoją kolej dłużej niż rok.

Wśród proponowanych rozwiązań pojawiły się m.in. tak zwane „zielone ścieżki”, czyli całkowite odseparowanie usług świadczonych przez północnoirlandzką służbę zdrowia od walki z pandemią. Niezależnie od natężenia ma ona nie mieć wpływu na ich funkcjonowanie. Oddziały chirurgiczne mają działać także siedem dni w tygodniu, co zwiększy przepustowość przeprowadzania zabiegów.
Nowym standardem ma stać się także system, w ramach którego pacjenci będą mogli podjąć się leczenia poza swoim miejscem zamieszkania. Do tej pory kierowanie pacjentów odbywało się przede wszystkim na poziomie lokalnym – wizyty w placówkach położonych w innych częściach Irlandii Północnej rezerwowano na szczególne przypadki. W ramach wprowadzanych zmian ma być także zacieśnienie współpracy z prywatnymi lecznicami.

Wśród przedłożonych propozycji znalazły się także inicjatywy mające na celu poprawę kwestii logistycznych, w tym usprawnienie przetwarzania danych pacjentów. Byłby to kolejny krok do znaczącego zwiększenia tempa działania irlandzkich lecznic.

W kontekście walki z kolejkami szczególnie istotne wydaje się usprawnienie systemu rezerwacji, zwłaszcza w temacie zarządzania wizytami, które musiały zostać przełożone. Tego typu sytuacje miałyby być także szczegółowo monitorowane, w celu usprawnienia podejmowania decyzji.

Zmiany przewidują również znaczące zwiększenie liczby beneficjentów mogących skorzystać z opieki domowej. W tej dziedzinie kluczowe byłoby dofinansowanie pielęgniarzy zajmujących się pacjentami leczonymi w domu.

Wspomniane zapowiedzi brzmią co najmniej obiecująco. Biorąc pod uwagę skalę problemów, z jakimi musimy się mierzyć, warto zachować odrobinę sceptycyzmu. Jednocześnie mając nadzieję, że odważne słowa zostaną przekute w konkretne działania.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.