Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Chciał handlować marihuaną sprowadzoną z Polski | ng24.ie

Chciał handlować marihuaną sprowadzoną z Polski

Sprowadził narkotyki z Polski do Irlandii, gdzie próbował je rozprowadzać. Wpadł jednak w pułapkę zastawioną przez celników i policję. Jako że przyłapano go ze znaczną ilością marihuany, Janusz T. zarobił kilkuletnią odsiadkę w irlandzkim więzieniu.

Spora część Polaków zajmujących się narkotykami w Irlandii to ludzie, którzy wpadli w finansowe tarapaty i szukają szybkiego sposobu na spłacenie swoich długów. Zdarza się też, że są do tego zmuszani przez przestępców, pod groźbą przemocy.

Zdarzają się jednak bardziej obrotni ludzie, którzy handel narkotykami traktują jako okazję do zrobienia dobrego interesu. Jako że jest to nielegalny towar, potencjalny zysk może być naprawdę duży. Oczywiście wtedy ryzyko surowej kary jest znacznie większe.

Jednym z takich „ludzi interesu” okazał się Janusz T. Chcąc rozprowadzać narkotyki mężczyzna specjalnie przyleciał z Polski do Irlandii, przesyłając wcześniej marihuanę paczką pocztową z ojczyzny. Jak podaje „Irish Examiner”, przesyłka zawierająca nielegalny towar została odkryta przez celników. Wartość znajdującej się w niej marihuany oszacowano na 21 tys. euro.

Policjanci postanowili zastawić zasadzkę na odbiorcę przesyłki. Paczka została doręczona do jednego z domów w Banduff w hrabstwie Cork. Policja, która dokładnie obserwowała odbiorcę, aresztowała go krótko po jej otrzymaniu. Jak się okazało, Polak miał zamiar rozprowadzić marihuanę znajdującą się w paczce. Być może jego plan by wypalił, gdyby nie czujność irlandzkich celników, którzy odkryli trefny towar.

37-latek przyznał się do winy. Argumentem w sprawie jego obrony miał być fakt, że nie próbował on uciekać ani zrzucać winy na kogoś innego. Sąd jednak nie dał mu taryfy ulgowej i wymierzył karę 3 lat pozbawienia wolności. Taki wyrok nie powinien dziwić, w kontekście tego, że mężczyzna przymierzał się do przehandlowania nielegalnej substancji.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.