Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Centrum Belfastu świeci pustkami -

Centrum Belfastu świeci pustkami

20 proc. lokali użytkowych na głównej ulicy handlowej do wynajęcia

Donegall Place to jedna z najbardziej znanych ulic handlowych w centrum Belfastu. Niestety, dziś daleko jej do dawnej świetności, bo wiele lokali świeci pustkami. Miejscy radni szukali pomysłów na ożywienie opustoszałego centrum. Niestety, trwający kryzys odbiera szansę powodzenia jakiegokolwiek planu.

Wystarczyło zaledwie kilka lat, by niektóre firmy przy Donegall Place zmieniły lokalizację, jak Burger King i JD Sports. Inne – Phones4U, Optical Express i Disney Store – zostały zamknięte na stałe. Jak podał serwis belfastlive.co.uk, obecnie ok. 20 proc. lokali użytkowych świeci pustkami, a przy nieruchomościach niemal co krok widać tablice: „Do wynajęcia”. Dlatego lokalni radni postanowili działać, aby te lokale długo nie stały puste. Jednym z ostatnich pomysłów był apel o przyznanie Radzie Miasta Belfastu większych uprawnień do przejmowania pustostanów.


Jednak wybór sposobu na ożywienie centrum Belfastu i zachęcenie klientów do robienia zakupów w tym rejonie nie jest łatwym zadaniem, stąd wśród lokalnych radnych toczy się wiele dyskusji na temat potencjalnych sposobów na rozwiązanie tego problemu. Sugestie były różne: od wyznaczenia niektórych ulic jako obszarów przeznaczonych tylko dla pieszych i wolnych od samochodów, po tworzenie specjalnych miejsc, w których można by organizować uliczne targi z tymczasowymi punktami sprzedaży wyrobów lokalnych producentów. Inne propozycje obejmowały oferowanie właścicielom firm dotacji na odnowienie ich witryn sklepowych czy propozycje udziału w rozmaitych programach, które miałyby przyciągnąć klienta i uczynić okolicę bardziej „przyjazną dla handlu”, aby kupujący zaglądali tam regularnie.

Niestety, nie znaleziono szybkiego i łatwego rozwiązania dylematu Belfastu. Samo zwolnienie ulic z ruchu samochodowego, nałożenie nowej warstwy farby na fronty sklepów, a nawet wydłużenie godzin otwarcia biznesów raczej nie skłoni konsumentów do powrotu do sklepów, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecny kryzys związany z kosztami życia, który powoduje, że jest mniej pieniędzy do wydania.

Co więcej, zwiększone koszty energii utrudniają biznes we wszystkich sektorach, zwłaszcza w hotelarstwie i handlu detalicznym. Nie brak doniesień, że dużo firm, w tym pubów i restauracji, w Wielkiej Brytanii nie będzie w stanie utrzymać się na rynku w nadchodzących miesiącach zimowych. A scenariusz dla innych firm w Irlandii wygląda równie ponuro. Przyciągnięcie nowych firm do centrum Belfastu, w tych wyjątkowo trudnych dla przedsiębiorców okolicznościach gospodarczych, wydaje się więc karkołomnym zadaniem. Liczba wolnych lokali użytkowych w centrum Belfastu nie prędko zatem zmaleje.

Radosław Kotowski

 


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.




 

 

 

 

 

O nas/About Us

 

 

Zbiórka na leczenie Tomusia