Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | „Żeby nie było śladów” – pokazy filmu Jana P. Matuszyńskiego w Irlandii - ng24.ieng24.ie

„Żeby nie było śladów” – pokazy filmu Jana P. Matuszyńskiego w Irlandii

Polska, 1983 rok. W kraju wciąż obowiązuje, mimo zawieszenia, wprowadzony przez komunistyczne władze stan wojenny, mający na celu zduszenie solidarnościowej opozycji. 12 maja Grzegorz Przemyk, syn opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej, zostaje zatrzymany i ciężko pobity przez patrol milicyjny. Przemyk umiera po dwóch dniach agonii. Jedynym świadkiem śmiertelnego pobicia jest jeden z kolegów Grzegorza, Jurek Popiel, który decyduje się walczyć o sprawiedliwość i złożyć obciążające milicjantów zeznania…

Film fabularny „Żeby nie było śladów” oparty jest bestsellerowym, nagrodzonym Literacką Nagrodą NIKE reportażu Cezarego Łazarewicza „Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”. Reżyserem jest Jan P. Matuszyński – twórca obsypanej na całym świecie nagrodami „Ostatniej Rodziny” i serialu „Król.

WYWIAD Z REŻYSEREM JANEM P. MATUSZYŃSKIM:

Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o historii Grzegorza Przemyka? Kto posłużył za przewodnika i zainspirował do przeniesienia jej na ekran?

Znałem skrawki tej historii od dawna, ale tylko na bardzo ogólnym poziomie. Książkę – reportaż Cezarego Łazarewicza pod tytułem „Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka” – dostałem od producentów Anety Hickinbotham i Leszka Bodzaka z Aurum Film zaraz po jej wydaniu. Byłem wówczas niedługo po premierze „Ostatniej rodziny” i już po realizacji zdjęć do serialu HBO „Wataha”. Już czytając widziałem, że jest w tym materiał na film.

Jak przebiegało przeniesienie tego bardzo szczegółowego i świetnie udokumentowanego reportażu na ekran?

Scenariusz do „Żeby nie było śladów” napisała Kaja Krawczyk-Wnuk. Z Kają spotkaliśmy się wcześniej przy innym projekcie, który nie ujrzał jeszcze światła dziennego, ale zarówno przy tym filmie, jak i tym poprzednim, niezbędna była umiejętność analitycznego myślenia i syntezy ogromu materiału.

Na początku ustaliliśmy, że musimy znacznie zawęzić okres pokazywanych wydarzeń do dwóch lat – taka synteza zdecydowanie pomogła. Wiele czasu poświęciliśmy też głównemu bohaterowi. Na początku wydawało się, że to Barbara Sadowska – matka Grzegorza, powinna nim być. Potem okazało się, że nie jest jednak na tyle dramaturgicznie dynamiczną postacią, żeby udźwignąć ciężar tej historii na swoich barkach. Uświadomiłem sobie, że z jej perspektywy nie ma możliwości pokazania całej skali sprawy, bo w takim przypadku powstałaby bardzo osobista historia. Po ustaleniu kilku rzeczy, Kaja zamknęła się na 9 miesięcy w domu ze wszystkimi materiałami, a my cierpliwie czekaliśmy.

Dopiero w momencie, kiedy mieliśmy w miarę gotowy scenariusz, mogłem zacząć konkretnie myśleć o tym, jak ten film będzie wyglądał. To był dla mnie dopiero początek długiej drogi.

Sandra Korzeniak w roli Barbary Sadowskiej bardzo przypomina swoją bohaterkę…

Po naszym pierwszym spotkaniu i zdjęciach próbnych nie miałem żadnych wątpliwości, że jest do tej roli stworzona. Z kolei Mateusz Górski w roli Grzegorza Przemyka ma charyzmę, jaką jego bohater mógł mieć w rzeczywistości, chociaż tak znowu bardzo fizycznie go nie przypomina.

A co z Jurkiem Popielem granym przez Tomasza Ziętka?

Jurek Popiel to naoczny świadek całego zdarzenia, który decyduje się walczyć o to, żeby prawda nie zniknęła. Pewnym paradoksem jest to, że jest to właściwie postać fikcyjna. Jest tak dlatego, że zdecydowaliśmy się na zmianę personaliów niektórych postaci oraz zmianę ich wątków w filmie mając na względzie między innymi uszanowanie ich prywatności. Dodatkowo, takie założenie dawało mi więcej wolności w tworzeniu tych postaci, bo nie musieliśmy się w sposób dosłowny opierać o pierwowzory.

Jest jeszcze cała grupa świetnych aktorów drugoplanowych w rolach przedstawicieli aparatu państwowego, postaci znane z książek do historii.

Jaruzelski, Kiszczak, Milewski, Popiełuszko – wiele w tym filmie historycznie ważnych postaci… To nie jest kameralna i jednowątkowa opowieść. To historia, która rozchodzi się na boki jak pajęczyna i wciąga coraz większą liczbę osób w swoją sieć. To wymagało bardzo precyzyjnej orkiestracji postaci. Są tu ciekawe duety aktorskie – na przykład Robert Więckiewicz, który gra Kiszczaka, i Tomasz Kot, grający jego podwładnego. Głęboko wierzę, że te ich rozmowy za zamkniętymi drzwiami rzeczywiście tak mogły wyglądać, jak to pokazaliśmy.

Na ile luki w dostępnej wiedzy były uzupełniane wiedzą zaproszonych konsultantów?

Świadkowie tamtych wydarzeń wciąż jeszcze żyją i doskonale pamiętają. Żyje na przykład sanitariusz Michał Wysocki, który od początku był dla mnie naturalną przeciwwagą do tego, co opisał Czarek Łazarewicz w swoim reportażu. Zależało mi bardzo, żeby wątek sanitariuszy umieścić w filmie, ale też żeby nie był konkurencyjny do tego, który jest udziałem głównego bohatera. A Wysocki wszystko dokładnie pamiętał, włącznie z tym, co działo się przy wynoszeniu Grzegorza Przemyka z karetki. Chętnie z tej wiedzy korzystaliśmy.

Co twoim zdaniem przemawia za uniwersalnym charakterem historii Grzegorza Przemyka?

Kino to lustro, w którym każdy może się przejrzeć i znaleźć coś dla siebie. Staram się o tym pamiętać podczas całego procesu twórczego. Po to, żeby można było opowiadaną historię odczytywać na różnych poziomach i na każdej szerokości geograficznej. Konfrontacja jednostki z systemem jest tematem, który każdego dotyka, bo każdy z nas się z tym zetknął. Jednym z elementów, które od początku mnie bardzo poruszały w tej historii jest to, że Grzegorz Przemyk został zatrzymany dlatego, że nie pokazał dowodu osobistego. Później okazało się, że miał go ze sobą. Nie pokazał go, ponieważ wtedy, 12 maja 1983 r., stan wojenny był zawieszony, więc nie było obowiązku noszenia dokumentów. Przemyk stanął w obronie swoich praw obywatelskich. To gest, który także dzisiaj jest wart zapamiętania. Myślę, że jednym z powodów sięgnięcia po tę historię było to, żeby takie sytuacje się już nie powtarzały.

 

Film otrzymał 3 nagrody i 17 nominacji w konkursach. W Irlandii będzie wyświetlany od 10 czerwca w kinach: Light House Cinema w DublinieThe Gate Cinema w CorkPalás Cinema w Galway, The Ritz Multiplex – Cookstown, Irlandia Północna.
NG
Materiały prasowe

FOTO: Jan P. Matuszyński, facebook.com/janpmatuszynski


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.




 

 

 

„Nasz Głos” 12.08.2022 (752)

 

O nas/About Us

 

 

 

 

 

 

 

 

WYSZUKIWARKA PRACY W IRLANDII


 

Zbiórka na leczenie Tomusia