Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | 15 grudnia – 100. rocznica urodzin Tymoteusza Karpowicza -

15 grudnia – 100. rocznica urodzin Tymoteusza Karpowicza

 

Tymoteusz Karpowicz nazywany został ostatnim wielkim modernistą. Był on twórcą polskiej poezji lingwistycznej, poetą, prozaikiem, tłumaczem, historykiem literatury oraz wykładowcą akademickim na uniwersytetach w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Karpowicz urodził się w podwileńskiej wsi Zielona, ale w wyniku powojennych przesiedleń zamieszkał w Lęborku, później przeniósł się do Szczecina. Miał już wtedy za sobą jeden wiersz opublikowany w „Prawdzie Wileńskiej”. To pomogło mu otrzymać pracę w szczecińskiej rozgłośni Polskiego Radia, gdzie zadebiutował utworami „Legendy pomorskie” i poetyckim zbiorem „Żywe wymiary”.

 

W 1949 r. wyjechał do Wrocławia i rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Wrocławskim, na którym został asystentem prof. Tadeusza Mikulskiego. W 1957 r. ukazał się jego tomik poetycki „Gorzkie źródła”, a niedługo potem „Kamienna muzyka”.

Jako poeta na pierwszym miejscu stawiał język, eksperymentując z jego znaczeniami. Tworzył teksty wielokrotnie zakodowane, czyli takie, które niełatwo było interpretować. Choć przyniosło mu to uznanie krytyków, nie przysporzyło mu popularności wśród czytelników poezji. Był on bowiem poetą trudnym, a jego utwory w pełni odczytywali nieliczni odbiorcy. Karpowicza postrzegano jako kontynuatora awangardy Przybosia, Leśmiana i porównywano z Białoszewskim.

Pracował dla „Nowych Sygnałów” i warszawskiej „Poezji”, a także kilkanaście lat w miesięczniku „Odra” jako szef działu poetyckiego. Był mocno związany z Wrocławiem. Jako prezes wrocławskiego oddziału Związku Literatów Polskich, którym został w 1957 r., promował pokolenie młodych artystów.

Karpowicz publikował poezję rzadko. W latach 1962-1964 r. ukazały się „Znaki równania”, „W imię znaczenia” i „Trudny las”. Wspomniane pozycje zebrały dobre opinie krytyków, którzy docenili filozoficzno-kulturowe zabiegi lingwistyczne autora. Natomiast poemat „Odwrócone światło”, wydany w 1972 r., został przyjęty chłodno. Niektórzy krytycy pisali nawet, że ten traktat filozoficzny połączony z poezją jest klęską autora, który nie wie, o co mu chodzi, i czytelnik zupełnie nie radzi sobie z chaosem, który zafundował czytelnikowi poeta.

W 1973 r., tuż po obronie pracy doktorskiej na polonistyce, Karpowicz skorzystał z propozycji stypendium i prowadzenia zajęć o Norwidzie w Stanach Zjednoczonych i wyjechał z Polski na stałe. Jakiś czas potem swoją decyzję o emigracji tłumaczył tym, że był prześladowany za swoje poglądy polityczne i tak naprawdę został z kraju wygnany.

Do emerytury w 1992 r. pracował na Uniwersytecie Illinois w Chicago. W roku 1978 objął katedrę literatury polskiej. Dość szybko także zyskał sobie przychylność studentów i młodych twórców, którzy ujrzeli w Karpowiczu swojego mistrza. Promował polską literaturę nie tylko podczas zajęć na uczelni. Organizował, międzynarodowe konferencje, poświęcone Norwidowi, Leśmianowi i Przybosiowi, przeznaczając na nie również swoje własne pieniądze.

Po długiej przerwie, w roku 1999 r. w Polsce ukazał się zbiór pochodzących z różnych lat twórczości poetyckich utworów – „Słoje zadrzewne”, z zakodowanymi znaczeniami i kulturowymi symbolami myśli. Ten tom zyskał sobie uznanie w kraju – otrzymał nagrodę wrocławskiej „Odry”, a także nominację do Nagrody Literackiej „Nike”. To sprawiło, że Karpowiczem zaczęto interesować się na nowo. Zwrócił na siebie uwagę zwłaszcza młodszego pokolenia, które mało słyszało o poecie.

Karpowicz zawsze powtarzał, że nie tworzy dla czytelnika in spe. W jego procesie twórczym czytelnik nie istniał. Gdyby tworzył dla czytelnika, mocno by go to ograniczało, a pisanie było rozprawą z samym sobą. W jednym z wywiadów dla telewizji literackiej zachęcał, żeby „wsłuchiwać się” i rozumieć świat jako „rozwój dźwięków poetyckich”, a nawet próbować rozumieć muzykę Beethovena czy Mahlera.

Tłumaczył przy tym, w jaki sposób najlepiej próbować interpretować jego twórczość: „Chodzi przede wszystkim o przygodę człowieka, który ma czegoś doznać od początku swojej świadomości po jej ziemski koniec. Trzeba odnaleźć w sobie tę możliwość, rozumienie własnego życia nie jako zbioru form oderwanych bytu: »dziś«, »jutro« tylko, że wszystko jest ciągłością (…) wszystko, co pozostawiam, i wszystko, co się pojawia na horyzoncie naszego życia (…) jest ciągłe, nieustanne jakieś procesy”. Jest to holistyczne traktowanie materii życia, że wszystko jest całością, wszystko jest rozwojem. Czytelnik, który chce wślizgnąć się w ten strumień treści »Słojów zadrzewnych«, powinien (…) znaleźć w sobie ten całościowy byt, który właściwie jest cząstką rytmu wszechświata, kosmosu. Na przykład żywot każdego drzewa nie kończy się na kształcie tego drzewa. Są przedłużenia, szersze byty tego drzewa, tych słojów, które już się tworzą w wyobraźni przede wszystkim, tworzą się w naszej potrzebie, może nawet metafizycznego widzenia świata. Używam terminu »metafizyczny« w bardzo naukowym sensie. Termin ten, zaczerpnięty w mojej twórczości i teoretycznej, i poetyckiej jest wzięty od Arystotelesa (…). »Słoje zadrzewne« należą do kategorii niemożliwości, prawdy artystycznej porastającej w obszarach sytuacji niemożliwej. Istnieją więc »błękitne słońca«, [czy też] takie słoneczniki, jak u Van Gogha”.

Właśnie w taki sposób poeta rozumie „Słoje zadrzewne” – nie chodzi w nich wcale o drzewo, a o wszystkie stany bytu. Według Karpowicza są całością w sensie strukturalnym wyższego rzędu niż w tomie „Odwrócone światło”, który też miał formę triady, składającej się z tekstu zasadniczego i tekstów dodanych, które mówią o tym samym, ale tu „gra się odbywa wewnątrz pewnych prawd, ładunków filozoficznych tych tekstów, a nie jest to próbą językową ujęcia tego samego tematu”.

„Kalki logiczne” przetwarzają język, który jest autoironią: „Pozwalam siebie na najdalej posunięty żart z siebie samego i z logiki formalnej, która uparła się być tylko formalną a nie filozoficzną. »Słoje zadrzewne« są inną próba pokazania rzeczywistości, która się rodzi, która się staje, heidegerowskiej wizji postrzegania świata, która mnie zainspirowała – »Świata nie ma, świat się świeci«. To znaczy, że on staje się światem”.

Ale Karpowicz przestrzega też, że często mamy tendencję widzenia świata jednowymiarowo, a z innej perspektywy świat wygląda inaczej. Przekonuje, że „są to próby pokazania, że moje drzewo świadomości osiągnęło ten stan swojego istnienia, że jestem częścią Wszechświata a Wszechświat jest częścią mnie samego”.

W 2000 r. namawiano Karpowicza, by wrócił do Wrocławia. Odmówił. Śmierć żony Marii w 2004 r. spowodowała, że poeta wycofał się z życia twórczego i towarzyskiego. Zmarł samotnie rok później, 29 czerwca 2005 r. w Chicago, ale został pochowany we wspólnym grobowcu z żoną na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Na marmurowym nagrobku Karpowiczów widnieje cytat z wiersza poety: „I nie da się otworzyć wszechświata szerzej niż ludzkich ramion”.

Tymoteusz Karpowicz był postacią-legendą. Jako że eksperymentował ze słowami, dla wielu odbiorców był on poetą niezrozumiałym. Mimo że na stałe mieszkał w USA, sercem związany był z Wrocławiem. W 2009 r. powstała tam Fundacja Na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, a przejęty przed laty przez miasto dom Marii i Tymoteusza Karpowiczów przy ul. Krzyckiej 29 przeznaczono na ośrodek działalności kulturalnej, a po trwającym obecnie remoncie, stanie się siedzibą Fundacji Olgi Tokarczuk, laureatki Literackiej Nagrody Nobla 2018.

 

English version

15 December 2021 – The 100th anniversary of Tymoteusz Karpowicz’s birth
“The world exists, it’s just unnoticed.”

 

Tymoteusz Karpowicz has been called the last great modernist. He was the founder of Polish linguistic poetry; a poet, prose writer, translator, literary historian, and academic lecturer at universities in Germany and the United States. Karpowicz was born 15 December 1921 in the village of Zielona near Vilnius (present day Lithuania), but as a result of post-war resettlements he settled in Lębork, later moving to Szczecin. After having a poem published in “Pravda Wileńska”, this helped him to get a job at the Szczecin broadcasting station of Polish Radio, where he debuted with his works “Legends of Pomerania” and a poetic collection Living Dimensions.

In 1949 he moved to Wrocław and began studying Polish philology at Wrocław University, where he became assistant to Professor Tadeusz Mikulski. In 1957, his poetry collection Bitter Springs was published, followed shortly after by Stone Music.

As a poet, he put language first, experimenting with its meanings. He created texts that were repeatedly coded; that is, texts that were not easy to interpret. While this brought him critical acclaim, it did not make him popular with poetry readers. Because he was a difficult poet, and his works were read by a limited audience, Karpowicz was seen continuing in the style of the avant-garde poets Przyboś and Leśmian, and was compared to Białoszewski.

Karpowicz worked for the magazines New Signals and Warsaw’s Poetry, and for about a dozen years at the monthly Odra as head of its poetry section. He was also strongly associated with Wrocław. As president of the Wrocław branch of the Polish Writers’ Union, which he became in 1957, he promoted the generation of emerging young artists.

During this period, Karpowicz published poetry rarely. Signs of Equation, In the Name of Meaning, and The Difficult Forest were published between 1962 and 1964. These books received good reviews from critics who appreciated the author’s philosophical and cultural linguistic treatments. By contrast, the poem “Inverted Light,” published in 1972, was received coolly. Some critics even wrote that this philosophical treatise combined with poetry was a failure on the part of the author, who did not know what he was talking about, leaving the reader completely unable to cope with the textual chaos that the poet created.

In 1973, shortly after defending his doctoral dissertation in Polish Studies, Karpowicz accepted a scholarship to teach the poetry of Cyprian Kamil Norwid in the United States and left Poland for good. Some time later he explained his decision to emigrate was due to the fact that he was persecuted for his political views and in fact he was expelled from the country.

He subsequently worked at the University of Illinois in Chicago until his retirement in 1992. In 1978 he took over the chair of Polish literature. He also quickly won the favor of many students and young artists, who saw Karpowicz as their master. During his tenure, he promoted Polish literature not only during his classes at the university, but also organized several international conferences devoted to Norwid, Leśmian and Przyboś, also spending his own money on them.

After a long break, in 1999 a collection of poetry from different periods of his work was published in Poland – “Tree Rings”, which was replete with coded meanings and cultural symbolism. This volume gained recognition in Poland – it received the “Odra” award from the city of Wrocław, as well as a nomination for the “Nike” Literary Award. This led to a renewed interest in Karpowicz, and attracted the attention of the younger generation in particular, who had previously heard little of the poet.

Karpowicz had always said that he did not create for the reader. In his creative process, the reader did not exist. If he was creating for the reader, he claimed, it would severely limit him, and writing would be a dissertation on himself. In an interview for a literary television programme, he encouraged people to “listen in” and understand the world as a “development of poetic sounds,” and even to try to understand the music of Beethoven or Mahler.

At the same time, he explained how to best interpret his works: “It is primarily about the adventure of a man who is to experience something from the beginning of his consciousness to its earthly end. You need to find this possibility, understanding your own life not as a set of separate forms of being: “today”, “tomorrow”, but that everything is a continuity (…) everything that I leave and everything that appears on the horizon of our life (… ) there is a continuous, incessant process. It is a holistic approach to the matter of life, that everything is whole, everything is development. The reader who wants to sneak into this stream of contents of “Tree Rings” should (…) find within himself this overall being, which is actually a part of the rhythm of the universe, the cosmos. For example, each tree’s life does not end with the shape of that tree. There are extensions, broader beings of this tree, of these rings, which are already formed in the imagination above all, they are formed in our need, perhaps even of a metaphysical view of the world. I am using the term “metaphysical” in a very scientific sense. This term, taken from my theoretical and poetic work, is taken from Aristotle (…). “Tree rings” belong to the category of impossibility, the artistic truth that grows in the areas of impossible situations. So there are ‘blue suns’ [or] sunflowers like Van Gogh’s.”

This is how the poet understands the poem “Wooden Jars”. It is not about a tree at all, but about all states of being. According to Karpowicz, they comprise a whole in a structural sense of a higher order than in the volume Inverted Light, which also had the form of a triad, consisting of a basic text and added texts that speak of the same thing, but in the former work “the game takes place within certain truths, philosophical charges of these texts, and it is not a linguistic attempt to treat the same subject.”

“Logical Carbon Papers” employs language that is self-ironic: “I allow myself to make the most far-fetched joke about myself and about formal logic, which insists on being only formal and not philosophical. “Tree Rings” is another attempt to show the reality that is born, [and] that becomes the Heidegerian vision of perceiving the world that inspired me – ‘The world is not there, the world is shining’. That means he becomes the world. “

But Karpovich also warns that we often tend to see the world one-dimensionally, and from another perspective the world looks different. He argues that “these are attempts to show that my tree of consciousness has reached this state of its being, that I am part of the Universe and the Universe is part of myself. “

In 2000, Karpowicz was urged to return to Wrocław. He refused. The death of his wife Maria in 2004 caused the poet to withdraw from his creative and social life. He died alone a year later, on 29 June 2005 in Chicago, but was buried in a joint grave with his wife at the Osobowicki Cemetery in Wroclaw. The marble tombstone of the Karpovich family bears a quotation from the poet’s poem: “And one cannot open the universe wider than human arms.”

Tymoteusz Karpowicz was a legendary figure. As he experimented with words, he was an unintelligible poet to many audiences. Although he lived permanently in the USA, his heart was bound to Wrocław. In 2009, the Tymoteusz Karpowicz Foundation for Culture and Education was established there, and Maria and Tymoteusz Karpowicz’s house at 29 Krzycka Street, which was taken over by the city years ago, has been used as a centre for cultural activities and, after the renovation currently underway, will become the seat of the Olga Tokarczuk Foundation, winner of the 2018 Nobel Prize in Literature.

Beata Bieniada

Tłumaczenie/English Translation: Robert Bodrog

 

 

 

The article was created thanks to funding from the Polish Department of Cooperation with Polish and Poles abroad of the Ministry of Foreign Affairs.

 

 

Źródła/Sources:

 

Zdjęcie/Photo:

  • Tymoteusz Karpowicz, Wikipedia, domena publiczna

 


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.




 

 

 

 

 

O nas/About Us

 

 

Zbiórka na leczenie Tomusia