Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Jego żona przywłaszczyła i wydała należące do niego pieniądze. Polak łatwo ich jednak nie odzyska | ng24.ie

Jego żona przywłaszczyła i wydała należące do niego pieniądze. Polak łatwo ich jednak nie odzyska

Przywłaszczyła pieniądze należące do męża i je wydała, nie pytając się o jego zgodę. Mężczyzna podał ją do sądu i… przegrał. Choć Alicja J. musiała oddać część z nich, nie będzie musiała zwracać kwoty, którą zdążyła już wydać.

Relacje między małżonkami potrafią naprawdę się pokomplikować, gdy w grę wchodzi separacja i duże pieniądze. Niektórzy ludzie potrafią rozwiązać to w cywilizowany sposób, inni wolą kombinować. Nie zawsze wychodzi to im na zdrowie.

Jedną z takich par jest małżeństwo Adriany i Piotra J., zamieszkałe w hrabstwie Cork. Jak przypomina „Irish Independent”, mimo bycia w separacji para zamieszkuje wspólnie zakupiony dom wraz z małym synem. Mężczyzna od jakiegoś czasu odkładał pieniądze, które jego żona przywłaszczyła w bardzo krótkim czasie.

Jak przypomina irlandzki portal, w 2019 roku małżonkowie przyjechali do Polski, by sprzedać należący do nich dom. Gdy wrócili do Irlandii, mężczyzna zaczął narzekać na bóle w klatce piersiowej. Był przekonany, że dzieje się z nim coś niedobrego oraz że jego dni są policzone.
Dlatego też napisał trzy listy będące instrukcjami odnośnie tego, co należy zrobić po jego śmierci. Wspomniał w nich o pieniądzach, które ukrył w domu. Jeden z listów znalazła przypadkowo Adriana J. podczas robienia prania. Była w nim mowa o gotówce ukrytej za kominem na strychu.

Kobieta się tam udała i we wskazanym miejscu faktycznie znalazła pieniądze. Był tam też drugi list mówiący o gotówce ukrytej w foteliku dziecięcym w samochodzie. Łączna kwota znalezionych oszczędności wyniosła 56 tys. euro.

Nie pytając się o zgodę męża kobieta wydała 31 tys. euro na wykonanie prac remontowych w domu. Pozostałą kwotę odłożyła na konto bankowe. Gdy mąż dowiedział się o tym, co zrobiła jego żona, natychmiast podał ją do sądu.

Piotr J. zażądał zwrotu całości przywłaszczonej kwoty. Głównym argumentem przemawiającym za tym żądaniem był fakt, że kobieta wydała część pieniędzy bez jego zgody. Jak podkreślał, miały być one spożytkowane dopiero po jego śmierci – były one przeznaczone dla ich syna. Mogło się wydawać, że finał tej sprawy będzie oczywisty – w końcu były to jego pieniądze. Mężczyzna twierdził, że nie przechowywał ich w banku, ponieważ nie miał zaufania do tej instytucji.

Okazało się jednak, że odzyskanie całej kwoty nie będzie możliwe. Po pierwsze – para wciąż była małżeństwem. W dodatku zamieszkiwany przez nich dom był ich wspólną własnością. Sędzia nakazał kobiecie zwrócenie 25 tys. euro odłożonych na konto bankowe, na co kobieta przystała. W przypadku pieniędzy przeznaczonych na prace remontowe sędzia uznał natomiast, że sprawę tę małżonkowie będą musieli rozwiązać przed sądem cywilnym.
Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.