Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Domowi oprawcy w czasach pandemii są jak druga zaraza | ng24.ie

Domowi oprawcy w czasach pandemii są jak druga zaraza

W czasach szalejącego koronawirusa przemoc domowa stała się drugą epidemią nękającą Irlandię. Policyjne statystyki z kwietnia i maja mogą zjeżyć włos na głowie. Domowi oprawcy nękają swoje ofiary częściej niż dotychczas, fundując im na co dzień jeszcze większe piekło.

Konieczność pozostania w domu dla wielu z nas wiązała się co najwyżej z większym bądź mniejszym dyskomfortem. Są jednak takie domostwa, których mieszkańcy nie mogą normalnie funkcjonować – wielu mieszkańców Irlandii dzieli swoją przestrzeń życiową z domowymi oprawcami.

Ograniczenia i nakazy wprowadzone przez irlandzki rząd w związku z pandemią koronawirusa negatywnie wpłynęły na sytuację osób, które już wcześniej znajdowały się w nieciekawym położeniu.  Ofiary, prześladowane już na co dzień, były zmuszone do jeszcze częstszego przebywania ze swoim oprawcą. Stopniowe otwieranie społeczeństwa nie pomaga w wyjściu z gehenny dnia codziennego.

Najnowsze statystyki przytoczone przez irlandzką policję mówią same za siebie. W kwietniu i maju zgłoszono aż prawie 5,6 tys. incydentów związanych z przemocą domową. Jak zauważa „Herald.ie”, względem ubiegłego roku jest to wzrost aż o jedną czwartą. O skali wzrostu zjawiska świadczy fakt, że od połowy do końcówki maja postawiono zarzuty dotyczące przemocy domowej aż 107 osobom – donosi „Irish Examiner”.

Obecna sytuacja zachęciła również część domowych oprawców do częstszego naruszania warunków zakazu zbliżania się. Uważając, że w obecnej sytuacji są nietykalni, odwiedzali swoje ofiary, by móc je dręczyć. W tej kwestii się jednak przeliczyli – może grozić im za to surowa kara. Pod warunkiem, że ofiara zgłosiła sprawę na policję.

W przeciwieństwie do przemocy domowej, liczba wielu innych przestępstw spadła. W przypadku włamań w kwietniu miało miejsce aż o 60 proc. mniej napadów niż w ubiegłym roku. Natomiast jeśli idzie o napady rabunkowe i napaści na tle seksualnym, zaliczyły one spadek o 27 procent.

Przestępstwa te były rzadziej popełniane, ponieważ bandyci albo się bali, albo nie mieli na kogo czyhać. W przypadku przemocy domowej sytuacja jest zgoła odmienna – znakomita większość oprawców ma swoje ofiary w zasięgu ręki.

Przemysław Zgudka

Zdjęcie: Freepik.com


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.