Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Dobre duchy i złowieszcze upiory celtyckie | ng24.ie

Dobre duchy i złowieszcze upiory celtyckie

 

Cienka granica między szczęściem a śmiercią

 

W mitologii celtyckiej świat przepełniony jest duchami. Swojego ducha mają drzewa, rzeki, jeziora a także miejsca, w których mieszkają ludzie i przebywają zwierzęta. Spotkania z nimi nie są niczym nadzwyczajnym. Każdy Celt, czy to młody, czy też starszy wiekiem, nierzadko odbywał tego typu nadprzyrodzone spotkania kilka razy w tygodniu.

Duchy i duszki pełniły w celtyckim świecie rozmaite funkcje. Zarówno ostrzegały ludzi przed niefortunnymi zdarzeniami, które mają ich spotkać, jak i też zwiastowały dobre sytuacje, które na przykład wiązały się z odwiedzinami przyjaciela danego domostwa. Podobno przed narodzinami dziecka w rodzinie pojawiał się duch osoby niedawno zmarłej. Gdy w ręku nie miał nic, oznaczało to, że z dzieckiem wszystko będzie w największym porządku. Gdy zaś wspomniany duch dzierżył na przykład gałązkę drzewa owocowego, oznaczało to kłopoty z porodem lub też to że noworodek nie będzie najzdrowszym dzieckiem.

Duchy i duszki pojawiające się w domach celtyckich swoją obecnością przepowiadają dobre lub złe zdarzenie. Mogą też one psocić, na przykład rozlewając mleko lub znajdującą się w wiadrze wodę. Ale też często się zdarza, że niosą one pomoc gospodarzom, na przykład pilnując dzieci czy też podczas rąbania drzew. Od wielu lat krążyły celtyckie opowieści, zgodnie z którymi drewno wyrąbane przez gospodarza „samodzielnie” układało się w komórce – pomagały w tym oczywiście dobre duszki.

Wszyscy Celtowie wiedzieli, że w ich świecie istnieją także duchy groźne, których trzeba się z wielką miarą bać. Przybierają one potworne kształty, które wykorzystują do straszenia ludzi. Duchy złe często także lamentują i zawodzą. Zawsze jest to oznaka czyjejś rychłej śmierci. Osoba, która usłyszała lament złego ducha oraz dźwięk jego harfy, nie pożyła długo na tym świecie.

Zawodzenie Caoineag, czyli złego ducha celtyckiego, było złym omenem dla ludów celtyckich zamieszkujących Szkocję. Zawsze było ono zwiastunem ciężkiej choroby. Gdy zaś zawodziła walijska Cyhyreath, której głos był zbliżony do jęków umierającego człowieka, wieściło to śmierć osobie, która ją usłyszała. Wśród różnych ludów celtyckich, znana była jeszcze wieszczka Gwrach y Rhibin, zwana potocznie Wiedźmą Przestrogi. Gdy ją się ujrzało, wiadomo już było, że w danej rodzinie pojawią się ogromne kłopoty. Podobnie rzecz się miała z celtycką Praczką u Brodu. Było to przerażające widmo kobiety piorącej w rzece białą koszulę. Widok tej upiornej kobiety również nie wróżył niczego dobrego. Irlandzki heros Cúchulainn, który spotkał ją podczas prania, jadąc do śmiertelnego boju, zawsze rozpoznawał w płukanej przez nią koszuli własny przyodziewek. Gdy ktoś zobaczył wspomnianą parę nad brzegiem rzeki, już tej samej nocy mógł spodziewać się własnej śmierci.

Tereny podmokłe zamieszkiwały z kolei Fuath, czyli złośliwe duchy wciągające ludzi w topiel. Zrodzony z nich duch gór Brollachan był bardzo groźny. Miał on tylko oczy i usta, przez które potrafił wypowiedzieć jedynie słowa: „ja sam” lub też „ty sam”. Pozbawiony własnej postaci, często przybierał kształt napotkanych zwierząt i ludzi. Gdy ktoś go napotkał, wróżyło to śmierć nie tylko jemu, ale również jego całej rodzinie.

Natomiast duchy spotykane w odludnych miejscach zawsze ściągały na wszystkich napotkanych ludzi niebezpieczeństwo. Dlatego też często nazywano je cabyll-ushtey. Do tej kategorii zaliczał się też tarroo-ushtey, czyli wodny byk z wyspy Man, który wciągał ludzi do morza, pozbawiając ich życia. W czasach celtyckich należało być więc bardzo ostrożnym – spotkanie niewłaściwego przybysza z zaświatów mogło skończyć się naprawdę fatalnie.

Ewa Michałowska -Walkiewicz

 


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.