Nasza Gazeta w Irlandii Cork – miasto, w którym Polacy tworzą klimat - Portal Polonii w IrlandiiPortal Polonii w Irlandii

Cork – miasto, w którym Polacy tworzą klimat

W Cork ciągle coś się dzieje. Głównie dzięki polskiej organizacji MyCork, która organizuje festiwale, koncerty, mecze, wieczory poezji i wiele, wiele innych imprez. Szefowa, Izabela Krygiel – Kozłowska opowiada o planach na przyszłość, przeszłości i tłumaczy dlaczego Cork, to miasto jakie trudno znaleźć gdzie indziej na świecie.

MyCork jest najbardziej prężną organizacją Polaków w Irlandii. Jak to się wszystko zaczęło?

Zaczęło się dość dawno, bo ponad 6 lat temu. Nie byłam wtedy członkiem Stowarzyszenia i z tego co wiem to początki były dość trudne. Działalność polegała wtedy na pomocy naszym rodakom w pisaniu CV, listów motywacyjnych oraz na organizowaniu wyjazdów rekreacyjnych. Stowarzyszenie oficjalnie zostało zarejestrowane w maju 2005 roku, a w kolejnym roku zostało uhonorowane nagrodą Cork Lord Mayor’s Community Voluntary Awards 2006 w kategorii Community and Neighborhood Service. Z perspektywy czasu można zauważyć jak bardzo się rozwinęło. Główną platformą komunikacji jest nasza strona internetowa – www.mycork.org oraz forum, na którym mieszkańcy Cork i nie tylko, mogą znaleźć wszystkie potrzebne informacje na temat właściwie każdej dziedziny życia.

W Cork cały czas coś organizujecie. Koncerty, warsztaty, turnieje, żeby wymienić ostatnie wydarzenia. Skąd bierzecie na to czas i pomysły?

Staramy się być otwarci na pomysły osób, które chciałby się zaangażować, tak zupełnie bezinteresownie. Współpracujemy z dość dużą grupą osób, a oprócz tego sami mamy sporo własnych pomysłów. Członkowie naszego Stowarzyszenia to niesamowici ludzie, z których każdy ma swoją rodzinę, pracę i inne obowiązki, a jednak znajduje czas, żeby zrobić coś fajnego dla innych. Jest to niesamowite doświadczenie: móc przebywać i robić, czasami szalone rzeczy, właśnie z takimi osobami. Duże wyzwanie, spora odpowiedzialność ale też niesamowita frajda.

MyCork już tradycyjnie wygrywa nagrody na Best Overall Entry na Paradzie Świętego Patryka. W tym roku też wyglądało to imponująco, a wszystko przygotowywaliście we własnym zakresie. Chyba łatwo nie było?

Bardzo dziękuję. W tym roku za paradę odpowiedzialna była Kamila Thiem-Firszt i to przede wszystkim jej należą się gratulacje. Przygotowania były ciężkie, masa pracy… Osobiście nie zapomnę wycinania i malowania wielkich kogutów. Wszystko odbywało się u mnie na tarasie, na szczęście pogoda nam dopisała, nie chcę nawet myśleć jakby to miało wyglądać, gdybyśmy ich przygotowanie musieli przenieść do domu. Oczywiście fantastycznie bawiliśmy się przy okazji pracy.

A jak wyglądają wasze kontakty z władzami w Cork. Doceniają Was, pomagają, czy o wszystko trzeba walczyć?

Generalnie staramy się być niezależni. Nie mieliśmy do tej pory niemiłych doświadczeń z tutejszymi władzami – wręcz przeciwnie. Lord Mayor zawsze gości na bankiecie Festiwalu Kultury Polskiej, organizowanego co roku przez nasze Stowarzyszenie.

Na WOŚP też zebraliście rekordową sumę pieniędzy. Polonia w Cork wydaje się bardzo zorganizowana. Czy to tylko wrażenie?

Bardzo zorganizowana… jest niesamowita! Na tegorocznym WOŚPie zebraliśmy 13 tys. euro, była to rzeczywiście duża suma. Staraliśmy się go zorganizować przy współpracy z innymi polskimi placówkami działającymi na terenie Cork. Mieliśmy dużą pomoc ze strony Polskiej Szkoły, grupy harcerzy, a także Polskiego Centrum Wsparcia Together – Razem.

Jak kryzys wpłynął na społeczność polską w Cork? Dużo Polaków wróciło do domu? Mniej angażują się w działania społeczne, czy wręcz odwrotnie?

Myślę, że dużo Polaków wróciło do kraju, choć muszę przyznać, że osoby które pozostały nadają miastu niepowtarzalny klimat. Pozostała dość spora grupa fantastycznych Polaków, z którymi i dla który można jeszcze wiele zorganizować. Myślę, że coraz więcej jest ludzi, którzy działają społecznie, może się mylę – proporcje na pewno są w tym momencie inne. Ale Cork to Cork, właśnie dzięki tym ludziom, którzy zostali, ja bym go nie zamieniła na żadne inne miasto.

A jakie plany ma MyCork na najbliższą przyszłość?

Planów jest dość sporo… Zbliża się powoli najważniejsza z naszych corocznych imprez – Festiwal Kultury Polskiej. Odbędzie się on w listopadzie, przygotowania już trwają. Zapowiada się niezwykle ciekawie. Przewidziane jest między innymi: pokaz Polskich Filmów, mecz drużyn piłkarskich, przegląd polskich – Corkowskich Kapel, biesiada polska, wieczór poezji śpiewanej i wiele innych imprez. 3 września bierzemy udział w Diversity Day – organizowanym w Cork.

Pod koniec września planujemy Spotkanie Biznesowe zorganizowane we współpracy z Polską Ambasadą. Myślę, że również na przełomie września/października ruszy kolejna edycja warsztatów gitarowych. Oprócz tego, pod koniec sierpnia szykujemy sportową niespodziankę dla fanów piłki nożnej. To tyle co mogę powiedzieć na ten temat, szczegóły już wkrótce o tym jak również o wszystkich naszych imprezach, na naszej stronie – www.mycork.org. Serdecznie zapraszam.

Dziękuję za rozmowę Marcin Gąsiorowski

 


Redakcja portalu informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.