Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Nie tylko magia Druidów - ng24.ieng24.ie

Nie tylko magia Druidów

Celtyckie wróżki mają swoje miejsce na Szmaragdowej Wyspie

Na terenach dawnej Szmaragdowej Wyspy prym w przepowiadaniu ludzkiej przyszłości i w ogólnie pojętym wieszczeniu wiedli druidzi. Ale mało kto wie, że kobiety także parały się przewidywaniem przyszłości, a nazywano je wówczas paniami wiedzącymi lub wróżkami Fairy.

Nazwa wróżki wywodzi się od ludzkiego losu i jego przeznaczenia. To z łacińskiego terminu fatum tłumaczy się francuskie słowo Fée oraz angielskie słowo Fairy, co w języku polskim znaczy przyszłość lub przeznaczenie. Z czasem celtyckie wróżki zaczęto utożsamiać z celtyckimi Sidhe, czyli mądrymi kobietami mającymi wpływ na los człowieka. Swoje miejsce w literaturze wyspiarskie wróżki zawdzięczają Williamowi Szekspirowi. W jego dziełach jawiły się one zawsze jako mądre, przewidujące ludzki los, dobre i z chęcią pomagały potrzebującym wsparcia osobom.

Z kolei polska nazwa „wróżka” ma swoje początki w prasłowiańskim słowie „vestica” oznaczającym kobietę medium, czyli łącznik między światem realnym a mistycznym. Te wróżki były niewielkiego wzrostu. Liczyły sobie niecałe cztery stopy wysokości. Te maleńkie rozmiary wynagradzała im niezwykła uroda oraz niebywały spryt. Wróżki rozpoznawano po rudych i długich kręconych włosach. Tylko na Szmaragdowej Wyspie miały zielony kolor skóry, który dodawał im większego uroku i niezwykłości. Oczywiście były one nieśmiertelne, co wiązało się z tym, że były też wiecznie piękne i młode.

Wróżki mieszkały w świecie duchów wraz z elfami. Znały doskonale krainę zmarłych, których rad wysłuchiwały, przepowiadając ludzką przyszłość. Czas w świecie duchów i wróżek płynie zupełnie inaczej i nie są one ograniczone tak jak ludzie żyjący na Ziemi. Świat wróżek celtyckich jest wolny od bólu, tęsknoty i cierpienia. Panuje też, w związku z brakiem czasoprzestrzeni, przekonanie, że miejsca ich bytności oraz nocnych zabaw otaczała charakterystyczna niebieska poświata. Zatem jeśli ktoś zobaczy jakąś bliżej niewytłumaczoną „niebieskość”, musi mieć pewność, że natknął się na teren wróżek celtyckich.

Wróżki nie tylko przewidywały ludzką przyszłość, ale przejawiały także słabość do muzyki, a także do wystawnych uczt, podczas których mogły tańczyć i raczyć się dużą ilością alkoholu. Potrafiły być bardzo życzliwe dla ludzi i nawet zapraszać ich do swojego świata. Gdy kogoś bardzo lubiły, taki ktoś zaproszony do ich świata, często nie mógł wrócić do swojego wymiaru, bo wróżki chciały zawsze przebywać ze swoim wybrańcem. Były też bardzo wrażliwe i delikatne, toteż trzeba było uważać, aby ich nie urazić. Na gniew wróżek można się było narazić poprzez rozsiewanie fałszywych plotek na ich temat. Obowiązkiem śmiertelnika, który został zaproszony do świata wróżek, było podzielenie się z przyjaciółmi trunkiem, który od nich dostał.

Chociaż świat, w którym zamieszkiwały celtyckie wróżki, był otwarty dla niektórych śmiertelników, zobowiązywały one ludzi do przestrzegania określonych zasad. Przed wejściem do świata wróżek należało mieć ze sobą żelazne narzędzie, zazwyczaj był to nóż, by powrócić stamtąd do żywych. Nie wolno też było tknąć tam jedzenia, którym delektowały się tylko wróżki. A na człowieka, który ważył się wynieść jakiś przedmiot z ich świata, spadał nie tylko gniew, ale już nigdy nie było mu dane tam powrócić, a co najgorsze, nie mógł on się od wróżek dowiedzieć nic na temat swojej przyszłości.

Ewa Michałowska-Walkiewicz

 


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.




„Nasz Głos” 1.07.2022 (746)

[spacer height="20px"]  

Zbiórka na leczenie Tomusia