Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Bezdomny Polak spacerował z pistoletem po ulicach Antrim | ng24.ie

Bezdomny Polak spacerował z pistoletem po ulicach Antrim

Bezdomny Polak spacerował po ulicach Antrim z pistoletem. Gdy zaniepokojeni przechodnie wezwali policję, tłumaczył się, że chodzi z bronią na wierzchu, ponieważ… obawiał się, że ktoś go napadnie. Jak się okazało, dzierżona przez niego broń była fałszywką. Mimo tego mężczyzna i tak trafił za kraty.

Irlandia Północna jest o tyle niespokojnym regionem Wielkiej Brytanii, że po dziś dzień znajduje się ona na celowniku tutejszych ekstremistów. Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że północnoirlandzka policja jest wyczulona na wszelkie podejrzanie wyglądające sytuacje.

Pod względem prawnym region ten jest o tyle specyficzny, że dozwolone jest tutaj noszenie przy sobie broni palnej – tak stanowi ustawa Firearms (Northern Ireland) Order 2004. Oczywiście, by móc nabyć uzbrojenie, trzeba otrzymać odpowiednie pozwolenie poparte należycie mocnymi argumentami odnośnie tego, dlaczego regularnie musimy mieć przy sobie broń palną. Zarówno broni, jak i amunicji nie można kupić tu jak w zwykłym sklepie. Co więcej, za nielegalne posiadanie broni palnej grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Osoby spacerujące z imitacjami broni palnej również nie są mile widziane przez północnoirlandzkich funkcjonariuszy, zwłaszcza jeśli nie potrafią należycie wytłumaczyć, dlaczego mają je przy sobie. Przekonał się o tym Marcin F. z Ballymeny. Jak przypomina „Belfast Telegraph”, bezdomny Polak przechadzał się po ulicach miasta z bronią palną na wierzchu w biały dzień.

Był to widok co najmniej niecodzienny dla spacerujących mieszkańców. Jeden z nich postanowił wezwać policję. Jak relacjonował na łamach portalu, widok F. wpatrującego się w swój pistolet był dla niego bardziej niż niepokojący.

Wezwana policja dosyć szybko zjawiła się na miejscu. Polak od razu zaczął się tłumaczyć. Powiedział funkcjonariuszom, że posiadana przez niego broń to fałszywka. Jak twierdził, wyposażył się w nią, gdyż rodacy mieli mu powiedzieć, że okolice te nie są „przyjaznym miejscem” dla imigrantów.

Dlatego też spacerując z imitacją pistoletu na wierzchu chciał odstraszyć potencjalnych napastników. W końcu mało kto chciałby zadzierać z osobą jawnie obnoszącą się posiadaniem broni palnej. Policjanci nie dali jednak wiary zapewnieniom Polaka i zabrali go na dołek.

Okazało się, że oprócz pistoletu bezdomny mężczyzna miał w plecaku trzy noże. Posiadanie przy sobie noża w miejscu publicznym bez uzasadnionego powodu również jest nielegalne w Irlandii Północnej. W ten sposób F. wpakował się w podwójne kłopoty. W trakcie śledztwa okazało się, że odnośnie znalezionego przy nim pistoletu mówił prawdę – broń nie była prawdziwa.

Jak adwokat broniący Polaka, mężczyzna miał nie zdawać sobie sprawy z tego, że posiadanie nawet imitacji broni palnej może mieć wiązać się z naruszeniem prawa. Sąd nie stwierdził jednak, by wspomniane przez Marcina F. ostrzeżenia były wystarczającym powodem do chodzenia z bronią palną, nawet jeśli nie byłą ona prawdziwa.

Okolicznością odciążającą miała być też trudna sytuacja życiowa – mężczyzna był bezdomny. Nim znalazł się na ulicy, wysyłał swoje wszystkie zarobione pieniądze swojej rodzinie mieszkającej w Polsce. Ewentualny wyrok więzienia wiązałby się dla niego z jeszcze większymi trudnościami życiowymi.

Przemawiać miał za tym fakt, że Polak starał się o mieszkanie socjalne i mimo trudnej sytuacji życiowej starał się pracować. Miały być to wyraźne sygnały, że nie jest osobą zagrażającą najbliższemu otoczeniu. Nosząc przy sobie imitację broni nie chciał nikomu grozić – miała ona wyłącznie zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa.

Sędzia nie okazał się jednak wyrozumiały dla „przezornego” Polaka. Stwierdził, że poprzez noszenie imitacji broni na wierzchu Polak stresował mijających go przechodniów. W dodatku mogła ona wpaść w niepowołane ręce – nie miało przy tym znaczenia, że nie była ona prawdziwa. Tym samym Marcin F. otrzymał 5 miesięcy pozbawienia wolności.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.