Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | 300 tysięcy z 250 milionów, czyli jak nie wypaliła irlandzka „ulga wakacyjna” | ng24.ie

300 tysięcy z 250 milionów, czyli jak nie wypaliła irlandzka „ulga wakacyjna”

Kolejna inicjatywa irlandzkich urzędników nie powiodła się w takim stopniu, w jakim by sobie tego życzyli. Okazuje się, że mieszkańcy Zielonej Wyspy nie byli zbytnio skorzy do odliczania wydatków związanych z wakacjami spędzanymi w ojczyźnie. Do końca stycznia z ulgi Stay and Spend skorzystało naprawdę niewielu podatników.

Podczas ubiegłorocznych wakacji, kiedy sytuacja pandemiczna nie była tak dramatyczna, jak obecnie, irlandzki rząd chciał zachęcać mieszkańców Zielonej Wyspy do niewyjeżdżania za granicę. Tym samym wprowadzono ulgę podatkową Stay and Spend, w ramach której można było ubiegać się o zwrot kosztów z wakacyjnych wyjazdów mających miejsce na terenie Irlandii.

Żeby skorzystać z ulgi należało przedłożyć irlandzkiemu urzędowi skarbowemu paragony bądź faktury związane z płatnościami za usługi turystyczne. W ten sposób można było odliczyć do 125 euro od zapłaconego podatku dochodowego (w przypadku małżeństw – do 250 euro. Kwalifikowały się jednak faktury i paragony, których kwota wynosiła minimum 25 euro, i nie dotyczyły one kupowania alkoholu bądź jedzenia na wynos.

Właśnie w taki sposób rząd chciał zachęcać mieszkańców Irlandii do spędzania wakacji bez wyjeżdżania poza wyspę. Oprócz ograniczenia międzynarodowych podróży miało to na celu stymulację lokalnej gospodarki. Jak przypomina „Irish Independent”, na ten cel przeznaczono 250 mln euro. Okazuje się jednak, że z ulgi tej mieszkańcy Irlandii nie korzystali zbyt często.

Pod koniec stycznia tego roku kwota środków zwróconych w tej ulgi wyniosła nieco ponad 300 tys. euro, czyli 0,1 proc. zakładanych środków. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, jej wykorzystanie w ciągu najbliższych miesięcy będzie praktycznie niemożliwe. Zwłaszcza, że, jak przypomina rząd, irlandzki sektor turystyczny może pozostać zamknięty nawet do wakacji.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.