Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Struktura plemienna Celtów: wojownicy na równi z arystokratami | ng24.ie

Struktura plemienna Celtów: wojownicy na równi z arystokratami

Nierówności społeczne znane są nam nie od dzisiaj. Praktycznie w każdym społeczeństwie hierarchiczny podział jest potrzebny do utrzymania go w ryzach, przy czym dobrobyt klasy wyższej zazwyczaj okupywany jest niedolą warstw niższych. Nie inaczej było w przypadku plemion Celtów, choć struktura ówczesnego społeczeństwa wcale nie należała do typowych.

W dawnej Irlandii społeczeństwo celtyckie dzieliło się na trzy warstwy: wojowników i arystokrację, inteligencję oraz rolników i rzemieślników. Należy też przypuszczać, że sporą część społeczności stanowili również niewolnicy. Niestety, ich bytność na Szmaragdowej Wyspie nie została skrzętnie udokumentowana. Nie byli oni warstwą zbyt liczną, ale przypuszcza się, że to właśnie przez nich został rozwinięty handel na Morzu Śródziemnym, który przyczynił się do poprawy sytuacji materialnej rodzimej ludności.

Wojownicy poza walką zajmowali się polowaniami i ucztowaniem. Wojna często stanowiła dobrą okazję do wzbogacenia się, umożliwiała także dokonywanie mężnych czynów. Wysoką pozycję zawdzięczali wojownicy bogactwu i odwadze. Równorzędną grupą była celtycka inteligencja, do której należeli Druidzi.

Rzemieślnicy, a w szczególności kowale, cieszyli się dużym szacunkiem w celtyckim społeczeństwie. Doskonale wiemy o tym z celtyckiej mitologii. Ponoć nabywanie umiejętności hutnika i kowala odbywało się w sanktuariach Druidów, w których pielęgnowano wiedzę tajemną.

Niższą pozycję społeczną zajmowali wolni ludzie. Ci nie mogli szczycić się ani szczególnym pochodzeniem, ani też czynami. Osoby wolne zatrudniane były do prac w gospodarstwie domowym, zaś niewolnicy wykorzystywani byli tam, gdzie szczególnie ważne było użycie ludzkiej siły.

Najniższą kategorią ludności byli banici. Mogli zostać wygnani za zbrodnie lub jakieś większe nieposłuszeństwo. Tracąc przynależność klanową tracili oni jednocześnie ochronę prawną. Wolny człowiek mógł zrobić z nimi to, na co tylko miał ochotę. Istniał również zwyczaj oddawania ich morskim falom. Najzwyczajniej w świecie bez osądu wpychano ich na siłę do łodzi. Nie mając wioseł ginęli w odmętach morza. Gdy jednak „wola bogów” pozwalała im wrócić na ląd, tracili oni starą tożsamość i jako niewolnicy musieli zapracować na swój wykup.

Ewa Michałowska – Walkiewicz


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.